Autor Wątek: Dlaczego zacząłeś grać na akordeonie? Jak zaczęła się Twoja przygoda?  (Przeczytany 21412 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Heksametylka

  • ***
  • Wiadomości: 160
    • Zobacz profil
  • Skąd: Dzierżoniów/ Wrocław
Odp: Dlaczego zacząłeś grać na akordeonie? Jak zaczęła się Twoja przygoda?
« Odpowiedź #15 dnia: 29 Październik 2015, 15:08 »
To u mnie nie  zaczęło się od akordeonu...
Co prawda mój brat o 20 lat starszy (też akordeonista) nauczył mnie na keyboardzie, gdy byłam mała,  "Pojedziemy na łów", ale jakoś potem mnie nie ciągnęło do grania.
Po jakimś czasie, gdy byłam w  5 klasie szkoły podstawowej w książce od informatyki była dołączona płyta, którą zainstalowałam i co się okazało- było na niej pianinko z podpisanymi dźwiękami oraz z pięciolinią. Więc jak się klikało na jakiś dany klawisz to automatycznie nutka odpowiadająca klawiszowi pokazywała się na pięciolinii, a potem można było to, co było na pięciolinii odtworzyć w dowolnym tempie. Lub po prostu kliknąć na daną wartość nuty i ją postawić w dowolnym miejscu na pięciolinii. I tak się tym pianinkiem bawiłam, potem dorwałam jakieś nuty i układałam na komputerze nuty na pięciolinii tak, by były ułożone tak jak w tej książce, a potem to odtwarzałam. I tak oto się nauczyłam czytać z nut.
Potem miałam jakiś keyboard i to, czego nauczyłam się z komputera próbowałam grać już na normalnych klawiszach.  Potem w 1 klasie gimnazjum poszłam do ogniska muzycznego na keyboard, tam nauka trwała 4 lata. No ale jednak jak się uczyłam na tym keyboardzie to siedział mi w głowie akordeon. Słyszałam jak brat grał, oglądałam filmiki na yt gdzie też ktoś grał, co bardzo mi się podobało i w głowie miałam jedną myśl "też tak chcę, to jest moje marzenie by kiedyś tak grać na akordeonie"
Więc po zakończeniu ogniska muzycznego, jakieś 2 lata temu poprosiłam brata by mi pożyczył akordeon. Do tego znalazł też książkę Kulpowicza no i coś tam próbowałam grać, ale jednak ciężko mi się uczyło z tej książki, więc najpierw na filmiku na yt podpatrzyłam jak się basuje i tak powoli się nauczyłam pierwszego utworu na akordeon "100 lat", potem od razu wzięłam się za Ievan Polkkę, no a potem szło mi coraz lepiej.
 [akordeon]


Z kolei mnie zainspirowała do tego twórczość Mozila

No właśnie... jeszcze jak uczyłam się grać na keyboardzie to też muzyka Mozila mi się spodobała, co też było motywacją do tego, by się nauczyć grać na akordeonie, zwłaszcza jak mój brat grał "Maszynkę do świerkania" cholernie mi się to podobało.
A teraz jestem w ogóle fanką Czesława i aktualnie czytam jego książkę, a 5 listopada jadę na jego koncert :3

Offline marek1

  • *****
  • Wiadomości: 773
    • Zobacz profil
  • Skąd: Silesia/śląskie
Będąc w 4-tej klasie podstawówki stałem pod sceną w remizie(w miejscowości Goszczyn woj.mazowieckie)  i do godz.4 rano patrzyłem na akordeonistę i jak pracują te żeberka.Jak się przebudziłem o 11:00 dostałem po d...e od matki,potem ojciec poprawił pasem.Żal mi trochę rodziców,bo stwierdziłem,że ich wysiłek poszedł na marne.Jakiś akordeonista zabawowo-remizowy pokazał mi co to jest C-dur.Pytam go ,a jest taki dźwięk "Zy",a on na to że nie.Jak to nie-odpowiadam-a pan gdzie gra?Proszę bardzo,-Do-Re-Mi-Zy. ;D ;D ;D [akordeon]

Offline krymka60

  • *
  • Wiadomości: 10
    • Zobacz profil
  • Skąd: Białystok/okolice
Witam wszystkich akordeonistów ,,,moja przygoda zaczęła się w podstawówce.
Moją siostrę rodzice zapisali do ogniska muzycznego,ale po jakimś czasie stwierdzili ,że nic jej nie wychodzi.Wtedy ja się dorwałem do instrumentu i mój pierwszy utwór ze słuchu to ,,Zocha izbę zamiatała i Macieja zawołała,,,.Tak więc rodzice orzekli ,że ja mam talent do muzykowania ,no i tak się zaczęło,,,ale długo to nie trwało,tylko 2 lata .Ale wiadomo ,komu w wieku 11 lat wówczas w latach 70 ,chciało się uczyć,,,na przymus grania,,poznawałem coś niecoś,ale ,gra w piłkę była ważniejsza.
No i już po 2 latach byłem muzykiem ;)
Dopiero w latach 83 ,będąc w wojsku trafiłem do orkiestry,ale wtedy ,, ,,uczyłem się od podstaw na instrumencie dętym,przerąbana sprawa ,ale mus.Po wojsku dopiero w 2010 ,coś zaświtało w mojej głowie i kupiłem sobie od handlarza -hohner tangoIV,no i zacząłem grać.Tylko powiem szczerze ,że z nut to nie gram,tylko ze słuchu.Obecnie posiadam akordeon -Grande vox ,który zakupiłem przypadkowo chyba też od handlarza.Został przywieziony ze Stanów ,,obecnie jest przerobiony na strój musette, posiada głosy Tipo amano ,tak mi powiedział stroiciel z Białegostoku..No i ot to wszystko.Pozdrawiam wszystkich [akordeon] [akordeon]

Offline Roman58

  • ***
  • Wiadomości: 121
    • Zobacz profil
  • Skąd: dolnośląskie.
Moja przygoda z akordeonem zaczęła się w 1966 r w II klasie szkoły podstawowej. Mój pierwszy instrument to nasza czcigodna Victoria 80, która służyła mi przez dobre 10 lat. Ciężka toporna ale dawałem radę tym bardziej że ojciec uparł się że to ja mam grać z czwórki rodzeństwa i tak zostało.
W 1977 r dostałem w prezencie Welmaistra DIANĘ 120 basów byłem w siódmym niebie. Instrument o przepięknych dźwiękach nie porównywalnych do Viktorii. Ale jak to bywa przychodzi czas do wojska, brak kontaktu z instrumentem, po powrocie założenie rodziny i ciągła prac. Ciągła praca w delegacjach i brak czasu na muzykowanie doprowadził do sprzedania instrumentu. Ale jak to mówią wilka ciągnie do lasu więc od 5 lat jestem ponownie w posiadaniu  akordeonu Weltmaister CAPRICE 120 basów.
Gram sobie na uroczystościach rodzinnych a w szczególności wnukom.
To tyle w skrócie.
Roman

Offline HarmoniaAdi

  • **
  • Wiadomości: 75
    • Zobacz profil
  • Skąd: Żywiec
Początkowo grałem trochę na keyboardzie i harmonijce ustnej. Potem zauważyłem, jak tata przegląda akordeony na internecie. Zaciekawiło mnie to, spróbowałem i gram już chyba 3 lata.

Offline Sztyc

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 1788
    • Zobacz profil
Wydaje mi się że jeszcze się nie wypowiadałem w tym temacie....

Ja zacząłem grać ...bo Tatko kazali ;D... i nie była to żadna przygoda a  obowiązek >:(
No to tak w skrócie. ;)

Offline Janucik

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 1277
    • Zobacz profil
A ja usłyszałem, jak po sąsiedzku gra Mirosław Marks - i wystarczyło...

Zacząłem dobrowolnie, w wieku 50 lat - głównie z nadmiaru wolnego czasu :). Miałem po sąsiedzku wyjątkowego Nauczyciela, który zdążył mi co nieco wpoić... :)

https://youtu.be/v0nhtYj8wBA
« Ostatnia zmiana: 12 Listopad 2015, 18:05 wysłana przez Janucik »

Offline marek1

  • *****
  • Wiadomości: 773
    • Zobacz profil
  • Skąd: Silesia/śląskie
Janusz,Twój Mistrz był bardzo cierpliwy i nie miał takiego kijka,żeby tak"pa łapach"  ;D ;D

Offline Janucik

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 1277
    • Zobacz profil
Marek, na samym początku nauki ustaliliśmy, że drogą kariery nie zamierzam iść, więc było sympatycznie, ze wskazaniem na solidność ;D

Offline Aron_Akord

  • ***
  • Wiadomości: 204
    • Zobacz profil
  • Skąd: Sosnowiec
Odp: Dlaczego zacząłeś grać na akordeonie? Jak zaczęła się Twoja przygoda?
« Odpowiedź #24 dnia: 23 Grudzień 2015, 13:22 »
Kiedyś grałem na gitarze później miałem przerwę bo pękła Mi struna i ciągle o tym zapomniałem. W 6 klasie po prostu wybrałem akordeon jak usłyszałem cat.  Dziś gram i na gitarze i Akordeonie :)

Offline Winter

  • ****
  • Wiadomości: 313
    • Zobacz profil
  • Skąd: Lubsko
Dawno , dawno w wieku może 10 lat , dostałem od rodziców Muzę i miesiąc chodziłem do SM, przeszło jak wiele innych małych , wielkich zapałów dziecięcych........ Lecz którejś pięknej nocy przyśniło mi się , że tak pięknie gram na akordeonie,.......... Wieczorem  tego samego dnia już miałem Viktorię 2 lecz po pierwszej lekcji okazało się , że to mało fajna zabawka więc mam już swój 3 akordeonik , tym razem , nowy Cordal , mały ale nowy , dziś chciałem poćwiczyć na Victorii , lecz chyba nie mam tyle siły :D Ot i moja historia pozdrawiam Mariusz  [akordeon] Zapał mam i będę grał!!!!! :) Choć łatwo nie jest..........

Offline Damian

  • ***
  • Wiadomości: 111
    • Zobacz profil
  • Skąd: podkarpackie
Mój dziadek bardzo lubił słuchać gry na instrumentach muzycznych, że postanowił mi kupić akordeon, bo widział że mam słuch muzyczny - grałem na harmonijce ustnej w podstawówce.  ;D Akordeon jako instrument mi się bardzo spodobał i tak zostało do tej pory.  [akordeon] teraz to moje hobby :D

Offline Vajder

  • *
  • Wiadomości: 41
    • Zobacz profil
  • Skąd: Zasań
Moja przygoda z akordeonem zaczela sie w lipcu 2013 roku. Mialem niestety dziadka alkoholika, w roku, w ktorym zmarl jego rodzina przywiezla mu akordeon. Pewnego wieczora przyszedl do mnie i powiedzial:przyjdz jutro, to pogramy razem. Niestety nie zdazylem. Akordeon z powrotem zabrala jego rodzina, ja codzien puszczalem sobie filmiki na youtube jak gracie na swoich instrumentach. Trwalo to jakies pol roku, az nie skonczylem szkoly i nie poszedlem do pracy:) Za pierwsza wyplate kupilem sobie Weltmeister Stelle 48b, ktora zreszta mam do dzis:) Dobra cyja, glosna, basy brzmia znakomicie, lecz sie powoli przycinaja. W tamtym roku mialem jeszcze Weltmeister Stelle 80b jak na moim avatarze, ale musialem sprzedac, niestety autko mnie zawiodlo i musialem jakos gotowke zdobyc:P W tamtym roku zakupilem jeszcze Kujawiaka w slabiutkim stanie, ale jeszcze da sie na nim grac:))) Dodam jeszcze na koniec, ze przed kupnem akordeonu, jak chodzilem do szkoly, to rodzice mi nie chcieli kupic cyji:( Nie skonczylem zadnej szkoly muzycznej, do wszystkiego staram sie dochodzic sam, ostatnio nawet wprowadzilem piaty palec do gry(wczesniej gralem czteroma:D) i staram sie grac z jak najczestszym uzyciem akordow;) Mysle, ze jeszcze z 10 lat i bede wladal akordeonem jak 99% zarejestrowanych tutaj uzytkownikow;)

Offline Grafw

  • *
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
Moja przygoda zaczela sie w dziecinstwie w I klasie podstawowki. Grywalem na cymbalkach, harmonijce ustnej, az do momentu, gdy rodzice kupili mi pod choinke 32-basowego Weltmeistera. Poniewaz mieszkalem na wsi, wiec nie bylo mozliwosci chodzenia do ogniska muzycznego, ale miejscowy nauczyciel gral na akordeonie i dawal mi popoludniami darmowe korepetycje. Nie pamietam ksiazki, z ktorej sie uczylem, ale chyba Andrzejewski. Nauka jednak nie trwala dlugo i nie dotarlem nawet do basow. Pogrywalem jakies jeszcze z 2-3 lata sam i z czasem zaczalem grac tez troche na basach. Pozniej liceum i odkrylem gitare, do akordeonu nie chcialem sie nawet przyznac... :'( Na studiach w Toruniu dalej gitara i nawet zespol. Az klika lat temu uslyszalem Yana Tiersena i zatesknilem za akordeonem. Z kupnem akordeonu jednak zwlekalem, ale w koncu (grudzien 2014) odwazylem sie i kupilem starego Weltmeitera 120 basow. Niestety w kiepskim stanie, ale to mnie nie zrazilo jednak. Zakupilem w necie nuty Kulpowicza i zaczalem zupelnie od poczatku. Jednoczesnie znalazlem to forum i podpatrywalem o czym sie mowi, jaka technika, jak sie naprawia akordeon itp. Dostrzeglem po 2 miesiacach nauki, ze sam za daleko nie zajde i musze znalezc jakiegos nauczyciela. Znalazlem nauczycielke i tak od lutego 2015 chodze raz w tygodniu na godzine lekcji. Niestety moja nauczycielka byla bardzo niezadowolona ze stanu mojego akordeonu i radzila mi albo gruntowna naprawe, albo zakup nowego. Zdecydowalem sie na zakup nowego i stwierdzilem, ze jak juz to trzeba kupic sobie cos na kilka lat... i tak stalem sie wlascicielem Scandalli 120 bas. Piekny instrument, ale zanim wykorzystam wszystkie jego atuty, to minie jeszcze pare ladnych latek. La Noyee i Amelie potrafie jako tako grac. Ciagle jednak dostrzegam niedociagniecia i obawiam sie, ze tak bedzie juz caly czas, ze tak naprawde nigdy nie osiagne szczytu, ale mimo wszystko dalsza nauka  sprawia mi caly czas duza frajde. Oby sie nigdy ta przygoda z akordeonem nie skonczyla.

Offline joana

  • *
  • Wiadomości: 10
    • Zobacz profil
  • Skąd: lodzkie
W wieku okolo 7 lat do mojego taty zawital uzdolniony akordeonista, któremu niestety życie dali nieźle w kość. Wystukał mi jakąś melodyjke widelcem i kazał powtórzyć. Okazalo sie ze mam dobry sluch i za niewielkie pieniądze dawal mi lekcje. Niestety starszy 0Pan miał problem z używkami i marnie skończył. A ja wraz  z nim swoja przygodę muzyczna. Teraz po 25 latach akordeon znowu przykleił mi się do łapek. Córka miała opanować fragment Kolendy na flecie i zupełnie jej to nie wychodziło. Wiec ja jej na to ze prędzej ja na akordeonie to zabrzdąkam niż ona na tym flecie. I tak to sie zaczęło po raz drugi .