Autor Wątek: Dlaczego zacząłeś grać na akordeonie? Jak zaczęła się Twoja przygoda?  (Przeczytany 44760 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Kordi03

  • *
  • Wiadomości: 11
    • Zobacz profil
  • Skąd: Ogorzeliny
Często z Tatą bywałem u znajomego, a że lubi on zbierać różne rzeczy, to znalazł się w nich i akordeon. Mały, bodaj 32 basowy. Parę razy złapałem go u znajomego taty. Po jakimś czasie pożyczył mi go. Zacząłem próbować coś ale tylko na prawą rękę, bo basów nie ogarniałem. Po mniej więcej pól roku dowiedziałem się, że wujek też gra. Podczas trwania 5 lekcji pokazał mi na czym polega basowanie i jak zestroić obie ręce (mniej więcej). Gram nieco ponad 2 lata.  [akordeon]

Offline Akordeonka

  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Od urodzenia akordeon mi towarzyszyl, zaczy byl zawsze obok, ale przez to, ze chcieli mnie zmusic na grze, to jak to zazwyczaj dzecko nie chce, wiec nie uczylam sie. Muzyka, to bylo moje zycie, ale nie akordeon. W grudniu 2019, moj syn kupil soboie akordeon, chcial niespodzianke zrobic dziadkow, a ze ja przypadkiem wpadlam na kufer, to wygadal sie o projekcie. Cos mnie tknelo i zaczelam grac. Tak mi sie spodobalo, ze pozyczalam od syna akordeon i cwiczylam sama. To ja zrobilam niespodzianke mojemu tacie, a nie wnuk. W marcu w czasie rozmowy z sasiadka, dowiedzialam sie ze ma dwa akordeony, ale jeden chce sobie zostawic, wiec zapytalam o drugi. Wierze w cuda, sasiadka mi go dala za symboliczna zlotowke. Opowiedziala mi, ze jestem 6 osoba, ktora pyta o ten akordeon, ale zawsze odmawiala, bo nie chciala go tanio sprzedac. Mnie oddala. Od tamtego czasu nie moge oderwac sie od akordeonu, jestem zakochana w nim.

Offline Arkadiusz15

  • ***
  • Wiadomości: 122
    • Zobacz profil
  • Skąd: Wrocław
W moim przypadku była to inspiracja ze strony Mamy, która zawsze mówiła, ze to najpiękniejszy instrument no i dziadka, który kupił mi pierwszy instrument. Było to rosyjski Ałmaz 120 basowy, 3 registry na dyskancie, zero na basach. Sympatycznie go wspominam, mimo, ze w porównaniu do S4 czy Supity, na jakich grałem w Ognisku, chodził jak buldożer w nocy na wydmach. Niemniej swoją pozytywną funkcje odegrał, bo jak wyćwiczyłem coś na nim, to na Weltmeistrze grało mi się już lekko j sprawnie. Potem była Delicja 120, fajna, głośna, z niezłą mechaniką i barwą. Po wielu latach pojawił się Hohner Atlantic IV T, nowiutki i .... głośny :-) Trochę zawiodła mnie repetycja klawiatury. W międzyczasie zafascynowałem się keyboardami, na których się pochałturzyło trochę. Teraz wracam, po kilku latach przerwy, do akordeonu, muszę się rozegrać i prawie od nowa nauczyć gry. Keyboard stoi w kącie, póki co. To właśnie dzięki forum znalazłem instrument, o jakim zawsze marzyłem i udało mi się go kupić, więc.... I'm back :-)