Autor Wątek: Il mio tango  (Przeczytany 2679 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Lajkonix

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 2405
    • Zobacz profil
Il mio tango
« 30 sty 2015, 21:04 »
Żeby nie było, ze tylko zadaję lekcje początkującym, a sam się obdzyndzalam:

https://www.youtube.com/watch?v=ONlW1xodZS8

Lajkonix


Nuty http://www.gabbianoedizioni.it/Spartiti/Completi/IL%20MIO%20TANGO.pdf


Offline Janucik

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 1023
    • Zobacz profil
Odp: Il mio tango
« Odpowiedź #1, 31 sty 2015, 08:23 »
Fajne... Ale dlaczego takie miny przy tym łapiesz? Dobrze że tego nie widać.. :)

Słucham raz, drugi, trzeci... i mimo że mam najlepszą wolę do czegoś się przyczepić , to szkoda gadać - nie ma o czym mówić... :)
Za chwilę posłucham kolejny raz, i będę się już tylko upajał grą mistrza - bez sędziowania!

Mam jednak pytanie, Krzysiu... Czy podczas tej gry patrzysz na klawisze? - Tylko nie kłam! :D
« Ostatnia zmiana: 31 sty 2015, 09:03 wysłana przez janucik »

Offline Lajkonix

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 2405
    • Zobacz profil
Odp: Il mio tango
« Odpowiedź #2, 31 sty 2015, 10:52 »
Mam jednak pytanie, Krzysiu... Czy podczas tej gry patrzysz na klawisze? - Tylko nie kłam! :D

Januszku, to jest trochę bardziej skomplikowana historia.
Po pierwsze, nie muszę patrzeć na klawisze. Opatrzyły mi się :) . Czasem nawet jak rzepię się na klawiaturę, to rozpraszam się, zszokowany widokiem co się tam wyrabia. Ale są momenty, gdy MUSZĘ spojrzeć (większy skok). Tym niemniej nie uważam, że powinien być ZAKAZ lub PRZYMUS patrzenia. Wg mnie powinno się grać nie myśląc o tym. I nie stawiać sobie za cel NIEPATRZENIE.
Po drugie, Jeśli mi kawałek wpadnie w ucho i mam nutki, to ćwiczę do momentu osiągnięcia jakiegoś przyzwoitego poziomu technicznego. Jednak nie do momentu "grania na pamięć". Bowiem kawałek wydaje mi się tak fajowski, że jak najszybciej chciałbym go sobie nagrać. Zatem stawiam nutki i patrzę w nuty. Od czasu do czasu zerkam na klawiaturę, gdy MUSZĘ. Nagrywam ze dwadzieścia razy, bo w trakcie nagrywania okazuje się ile jeszcze karkołomnych miejsc jest w kawałku i ile niedoróbek jest w wykonaniu. Dopiero później, po jakimś czasie melodyjka przylepia mi się na stałe do zwojów i grywam ją bez nut.
Szczerze, jak na spowiedzi. :)
L.