Autor Wątek: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką  (Przeczytany 6715 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline maz63

  • ****
  • Wiadomości: 444
    • Zobacz profil
  • Skąd: świętokrzyskie
To przyszly ziec?-pyta sasiad sasiada
Taaak.Muzykant
A na czym gra?
Na bebnie!
Eee bebenista to nie muzykant  ;)

Offline Jurek_klodzko1

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 4866
    • Zobacz profil
  • Skąd: dolnośląskie
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #1 dnia: 27 Luty 2015, 04:23 »
Któregoś dnia siedzieliśmy w kawiarni z paroma kolegami. Jeden z nich jest pianistą. Zabawa była przednia i w pewnej chwili zdjąłem stary akordeon, który wisiał na haku tworząc wystrój. Zapytałem czy na tym też zagra? Odparł, że prawą ręką tak ale na basach nie potrafi. Wtedy zapytałem jak gra się "Wlazł kotek" pokazał a ja zapytałem czy mógłbym spróbować. Przejąłem akordeon i odegrałem na basach twierdząc, że to wcale nie jest trudne. Zdziwienie było straszne bo nikt z obecnych nie przypuszczał, że potrafie zagrać :) .

Offline aro7777

  • ***
  • Wiadomości: 216
    • Zobacz profil
  • Skąd: Łomża
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #2 dnia: 27 Luty 2015, 09:50 »
Do organisty przychodzi klient w sprawie grania na nabożeństwie.
Widząc organy, zadaje pytanie:
- Dlaczego jedne klawisze są białe, a drugie czarne? Nie mogę być wszystkie jednakowe?
Organista odpowiada:
- To bardzo proste, proszę pana. Na białych gra się podczas ślubów, na czarnych natomiast na pogrzebach...


Jak wygląda więzienie z lotu ptaka?
Jak rozwalony fortepian - wszędzie porozrzucane klawisze.


Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo, to pół darmo.
- Skąd pan wie, ze jestem policjantem, choć jestem ubrany po cywilnemu?
- Bo dzisiaj było już dwóch mundurowych i tez chcieli kupić ten kaloryfer.


Przychodzi chory psychicznie do sklepu muzycznego i mówi:
- Poproszę ten czerwony saksofon i żółty akordeon.
Sprzedawca na to odpowiada:
- Przepraszam, ale gaśnica i kaloryfer nie są na sprzedaż.


Akordeonista grał w sylwestra na imprezie. Po całej zabawie podchodzi do niego organizator i mówi:
-Świetna robota, możesz zagrać w przyszłym roku?
-Nie ma problemu - odpowiada akordeonista - czy mogę do tego czasu zostawić tu instrument?


-Panie sąsiedzie, dlaczego pański syn przestał brać lekcje gry na akordeonie?
-Lekarz mu zabronił...
-No tak, w końcu on też jest waszym sąsiadem.


-Proszę pani - zwraca się mały Kowalski do sąsiadki - czy nie przeszkadza pani jak godzinami ćwiczę grę na akordeonie?
-Ależ oczywiście, że przeszkadza. Czasem jest to nie do wytrzymania
-To niech to pani powie mojej mamie...


-I co pan sądzi, mistrzu? - pyta matka, która przyprowadziła swoje "cudowne dziecko" na przesłuchanie do znanego wirtuoza.
-Pani syn gra jak Franciszek Liszt
-Ale przecież Franciszek Liszt nie był akordeonistą!
-Pani syn również nie jest...


-Kiedy byłam młoda muzyka była bardziej melodyjna, piękniejsza - mówi babcia do wnuczka
-Babciu, to nie magnetofon, tylko mikser...


Idzie Kowalski ulicą i widzi dwa psy grające na akordeonie
-Ależ to nieprawdopodobne!!! To bardzo utalentowane zwierzęta... - mówi do faceta idącego obok
-Gdzie tam, grają nierytmicznie...


Do bacy mieszkającego na Giewoncie przychodzi wycieczka:
-Baco! Słyszeliśmy że ty pięknie grasz na akordeonie.
-Ni, na akordeonie to jo ni gram.
-A może twój syn gra?
-Ni
-A masz kogoś w rodzinie?
-Kuzyn ni gra, matka tyż nie, zięć ni...
Zrezygnowana wycieczka schodzi w dół Giewontu. U podnóża widzą bacę machającego rękoma. Wspinają się więc z powrotem.
Gdy doszli na miejsce baca mówi:
-Mam jeszcze brata!
-I co? On gra na akordeonie?
-Tyż ni...


Do akordeonisty mieszkającego w bloku przychodzi sąsiad z góry:
-Panie, przestań pan tak napieprzać w ten akordeon, bo zwariuję!!!
-Za późno - odpowiada akordeonista - przestałem grać dwie godziny temu...


Ulicą idzie dwóch ludzi:
Jeden jest akordeonistą. Drugi też nie ma pieniędzy...


Dlaczego akordeoniści podczas gry często idą kiedy grają?
Starają się być jak najdalej od źródła hałasu...


Jak mieć milion złotych z grania na akordeonie?
Trzeba mieć wcześniej dwa miliony...


Co maja wspólnego długa rozprawa sądowa i kiepski akordeonista?
Dobrze jak jedno i drugie jest już zamknięte...


Spotyka się 2 akordeonistów (starych znajomych) po koncercie, jeden zadaje drugiemu pytanie:
- słyszałem ze wydałeś nowa płytę, czy to prawda??
- Tak-odpowiada zmieszany.
- A czy sprzedałeś już coś??
- Tak...... samochód i dom ...


Siedzą dwaj uczniowie:
- Wiesz, czasem ogarnia mnie wielka ochota, żeby pograć na akordeonie.
- I co wtedy robisz?
- Czekam, aż mi przejdzie.


Siedzi kiepski akordeonista ze swoim instrumentem gdzieś pod jedną z kapliczek Kalwarii wejherowskiej i wzdycha:
- Echhh... Bach umarł.
Po chwili:
- Echhh... Beethoven nie żyje.
I jeszcze po chwili:
- Kurde i ja się coś źle czuję.


Rozmowa zaprzyjaźnionych akordeonistów:
-kupiłem ostatnio twoją płytę.-
-Aaa... to ty !?


Pani zadała temat wypracowania: "Kim będziesz jak dorośniesz".
Jaś napisał w wypracowaniu:
"Najpierw będę lekarzem, bo tak chce tata. Potem zostanę prawnikiem, jak chce mama. A na końcu zostanę akordeonistą bo mi się też coś od życia należy..."


Lekarze coraz częściej stosują muzykoterapię. Terapia ta pomaga ludziom wychodzić ze śpiączki. Ostatnio dziewczynę, która była w śpiączce od 10 lat, leczono muzyką akordeonową. Dziewczyna się obudziła, wyłączyła wieżę i położyła się znowu w stanie śpiączki.


- Jak uciszyć akordeonistę?
- Dać mu nuty !


Jak nazywa się piękna kobieta na ramieniu akordeonisty?
- Tatuaż


Dżentelmen rozmawia ze swoją sąsiadką:
- Madame, słyszałem wczoraj jak Pani grała na akordeonie.
- Tak tylko, dla zabicia czasu - odpowiada zawstydzona dama.
- Straszną broń Pani wybrała, Madame!


- Tatusiu, dlaczego my tak późno przyszliśmy do tego sklepu muzycznego na zakupy?
- Nie gadaj tyle jak chcesz grać na akordeonie, piłuj kłódkę......


- Pani syn nie powinien chodzić na lekcje gry na akordeonie. On nie ma za grosz słuchu - mówi nauczycielka.
Na to mama:
- On nie ma słuchać, on ma grać.


- Mój zabytkowy akordeon ma sto lat i 28 dni.
- A skąd to wiecie aż taką dokładnością?
- A był tu jeden profesor z Akademii Muzycznej 4 tygodnie temu i powiedział, że ma sto lat. To ile może mieć teraz?


Ten wasz Jasiu, to już dziesięć lat uczy się grać na akordeonie. Czy odniósł już jakieś sukcesy?
- Tak, nawet międzynarodowe.
- Ooo! Naprawdę?
- Tak. Przez niego już dwie rodziny uciekły do Niemiec.


- czym różni się akordeonista od pizzy???
- pizza wyżywi rodzinę.....


- Babciu dlaczego masz taki duży biceps?
- Kiedyś grałam na akordeonie.


Kto to jest gentleman?
To ktoś kto umie grać na akordeonie, ale tego nie robi.

Offline aro7777

  • ***
  • Wiadomości: 216
    • Zobacz profil
  • Skąd: Łomża
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #3 dnia: 27 Luty 2015, 09:50 »
Dlaczego goryle nie grają na trąbce?
Są zbyt wrażliwe.

Podczas próby dyrygent krzyczy:
- ten drugi trombista gra stanowczo za głośno !
- ale go dzisiaj nie ma - pada ze strony orkiestry
- to proszę mu to powiedzieć jutro!

Co mówi absolwent akademii muzycznej, który nie ma pracy do absolwenta akademii
muzycznej, który ma prace?
- Zapiekankę proszę.

- Jaki jest ulubiony instrument altowiolisty?
- Harfa, bo ma same puste struny.

- Czym różnią się palce altowiolisty od piorunów?
- Niczym, bo i jedne, i drugie rzadko trafiają dwa razy w to samo miejsce.

Pobili się altowiolista z oboistą. Przychodzi inspektor i mówi:
- Panowie, nie zachowujcie się jak dzieci! O co wam chodzi?
Oboista mówi (tonem skarżącego się pani pierwszaka):
- a, bo on mi odkręcił klapkę!
Altowiolista (tonem jw.):
- a, bo on mi rozkręcił kołek i nie chce powiedzieć, który!

Można altówkę położyć w samochodzie pod przednią szybą i parkować na miejscu dla inwalidów.

Jeden z kumpli przyniósł gitarę do szkoły, ale coś nie stroiła, więc na długiej przerwie sobie nastroił, zadowolony zostawił gitarę na biurku i wyszedł. Wraca po chwili, a jeden z klasowych "głupków" kręci kluczami.
kumpel od gitary: - co ty k* robisz?
głupek: - no co, nic się nie stało, już ci zakręcam z powrotem...

- Jaka jest różnica między pierwszym a ostatnim rzędem altówek?
- Pół tonu.

- Co to jest sekunda mała?
- Dwa oboje grające unisono.
- A sekunda wielka?
- Dwa oboje barokowe grające unisono...

- Co robi skrzypek siedzący w pierwszym pulpicie, gdy straci palec?
- Przechodzi do drugiego pulpitu.
- A co robi, gdy straci rękę?
- Przechodzi do altówek.

Jak zabezpieczyć skrzypce przed kradzieżą?
- Należy je schować do futerału po altówce.

Jaka jest różnica pomiędzy skrzypcami i altówką?
- Altówka pali się dłużej.
- Skrzypce można nastroić.

Po czym można poznać, że altowiolista fałszuje?
- Smyczek jest w ruchu.

W karty grali: Myszka Mickey, Kaczor Donald, dobry altowiolista i kiepski altowiolista. Kto wygrał?
- Oczywiście kiepski altowiolista, bo reszta to postacie fikcyjne.

Jaka jest różnica pomiędzy dyrygentem chóru akademickiego a szympansem?
Udowodniono naukowo, że szympansy potrafią komunikować się z ludźmi.

Co odróżnia sopranistkę od piranii?
Szminka.

W jaki sposób sopranistka wymienia żarówkę?
Po prostu ją trzyma, a świat kręci się wokół niej.

Po co wynaleziono fortepian?
Aby muzycy mieli gdzie odstawić piwo.

Po czym poznać, że perkusista puka do drzwi???
- bo zwalnia
(inna wersja: bo przyspiesza)

A po czym poznać że wokalista puka ?
- bo nie wie kiedy wejść

Po czym poznać, ze gitarzysta puka do drzwi?
- wchodzi bez pukania

A po czym poznać, ze basista puka do drzwi?
- pukaniu towarzyszy krzyk "Czy wszyscy tu ogłuchli?"

Po czym poznać, że perkusista puka do drzwi???
- bo zwalnia
(inna wersja: bo przyspiesza)

Mam bardziej "branżowe":
- Po czym poznać, że perkusista stoi za drzwiami?
- Cisza, nikt nie puka, po jakimś czasie słychać żałosne "no to kiedy mam wejść"?

- Co zrobić, żeby gitarzysta zwolnił?
- Postawić przed nim partyturę.
- Co zrobić, żeby gitarzysta przestał grać?
- Postawić przed nim partyturę z nutami.

Jak sprawić, by skrzypce zaczęły brzmieć pięknie?
- Sprzedać je i kupić wiolonczele.

Jaka jest różnica między skrzypkiem a psem?
- Pies wie, kiedy przestać drapać.

- Czy ja przypadkiem już gdzieś pana nie widziałem?
Zapytał sędzia oskarżonego podczas rozprawy.
- Zgadza się, wysoki sądzie. Uczyłem pana córkę grać na skrzypcach.
- Ach tak - przypomniał sobie sędzia - 20 lat!


Skrzypek i dyrygent stoją na środku drogi. Którego najpierw przejedziesz?
- Dyrygenta. Najpierw obowiązek, później przyjemność.
 
A były jeszcze jakieś o tenorach...
Te nory są borsucze?

Bóg powiedział do Elvisa, Boba Marleya i Freddie'ego Mercurego:
- Możecie wrócić na ziemię. Ale uważajcie: jeśli któryś z was mocno zapragnie czegoś, co tam zobaczy, od razu zniknie.
Wrócili więc spacerują, rozglądają się. Nagle Elvis zobaczył opartą o mur gitarę. Oczy mu zabłysły, chwycił ją, a wtedy błysk... i Elvis zniknął.
Został Freddie i Bob Marley. Idą ulicą. Nagle Bob zobaczył leżącego na ulicy skręta. Oczy mu rozbłysły, pochylił się po niego, a wtedy błysk... i zniknął Freddie...

U mnie w licealnym chórze basy śmiały się z tenorów, że mają jaja na rzepach ;-) .

Skąd wiadomo, że tenor fałszuje?
Bo jego usta się poruszają.

Skąd wiadomo, że tenor nie żyje?
Butelka szampana jest pełna, a komiksy nietknięte.

Ilu tenorów potrzebnych jest do wymiany żarówki?
Żaden. To zadanie akompaniatora.

A czym się różni baryton od tenora?
Jest tak samo głupi, ale o oktawę niżej.

Jerzy Waldorff w obronie tenorów powiedział:
- Ci, którzy myślą że tenorzy są głupi, nigdy nie mieli do czynienia z tancerzami.

Jaka jest różnica między trumną a altówką?
W przypadku trumny nieboszczyk jest w środku.

Idzie Jezus i widzi płaczącego człowieka.
- "Czemu płaczesz?" - pyta
- "Jestem niewidomy" - odparł człowiek.
Jezus położył na nim ręce i za chwilę niewidomy odzyskał wzrok.
Idzie dalej i widzi następnego płaczącego człowieka.
- "Czemu płaczesz?" - pyta
- "Bo nie mam nogi" odparł tamten.
Jezus położył na nim ręce i za chwilę gościowi odrosła noga.
Idzie dalej i widzi kolejnego płaczącego.
- "Czemu płaczesz?" pyta
- "Bo gram na akordeonie" odparł tamten.
A Jezus usiadł i zapłakał razem z nim...

Próba generalna orkiestry symfonicznej. Wchodzi dyrygent:
- Koleżanki i koledzy, zaczynamy od części drugiej, opus pierwszy.... A gdzie pierwszy skrzypek?
- Jakby tu powiedzieć... Poszedł do toalety, pewnie się onanizuje.
- Dobrze, idźcie po niego, niech tu natychmiast wraca!
- Pan tu jest dyrektorem, niech pan idzie po niego.
Dyrygent idzie do toalety. Rzeczywiście - pierwszy skrzypek stoi w kącie i się onanizuje.
Dyrygent:
- I to ma być pierwszy skrzypek? Dłoń swobodna, łokieć wyżej...

Offline aro7777

  • ***
  • Wiadomości: 216
    • Zobacz profil
  • Skąd: Łomża
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #4 dnia: 27 Luty 2015, 09:51 »
Dowcipy o muzykach rockowych

– Co robi muzyk rockowy po przebudzeniu się?
– Wstaje, pociąga łyk whisky i próbuje zorientować się gdzie jest.


– Co słyszy muzyk rockowy ubrany w garnitur?
– Czy oskarżony ma coś na swoją obronę?


– Czy muzyk rockowy może zagrać na trzeźwo?
– Prawdopodobnie może, ale po co ryzykować...


˜– Dlaczego muzycy rockowi noszą długie włosy?
– Bo „obetną, jak się nauczą grać”.


Koncert rockowy.
Perkusista myśli: Ale równo dzisiaj gram, jeszcze solo i po sztuce laski są moje.
Gitarule: Ale dzisiaj dobrze żarzy gra, jeszcze jakaś porywająca solówa z tarzaniem się na podłodze i laski są moje.
Podobnie wokal: Ale dzisiaj czysto wychodzi, normalnie wszystkie panienki u stóp będę miał.
Basista: i razA i dwaA i 3 G i 4 E zaraz przejście, kurde tylko się nie walnąć i razA i dwaA i trzy G i cztery EAis B Shit, waliłem się...



Dowcipy o perkusistach

– Co trzeba zrobić, żeby perkusista przestał grać?
– Dać mu nuty.


– Dlaczego perkusista deathmetalowy gra tak szybko?
– Bo jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.


– Gdzie schować pałeczki, tak by pałker ich nie znalazł?
– W wannie.


Perkusista do zespołu:
– Chłopaki, to jak dzisiaj grać – za szybko, czy za wolno?


Perkusista – już nie techniczny, jeszcze nie muzyk.


– Po czym poznać, że do drzwi puka perkusista?
– Puka nierówno.


Z wysokiego budynku lecą perkusista i basista. Perkusista:
– No, przynajmniej raz skończymy równo.
Po chwili:
– Bach! Bach!



Dowcipy o gitarzystach

– Co robi gitarzysta, gdy spostrzega (wątpliwe) lub ktoś mu mówi (prędzej), że nie stroi z resztą instrumentów?
– Podkręca głośność.


– Dlaczego gitarzysta ma guza?
– Bo nierówno wszedł w autobus.


– Dlaczego gitarzyści wystają ciągle przed drzwiami?
– Bo nigdy nie wiedzą, kiedy mają wejść.


– Dlaczego kawały o gitarzystach są bardzo krótkie?
– Żeby reszta kapeli zrozumiała o co chodzi.


Kapela zebrała się na próbę, tylko jeszcze gitarzysty brakuje. Czekają, czekają, w końcu wpada gitarzysta z dwiema butelkami wódki.
– Co ty?! Z alkoholem na próbę?!
– Nie, z gitarą na popijawę!



Dowcipy o basistach

Basista podczas gry używa lewej półkuli mózgu, a gitarzysta prawej. Pewien basista zapragnął grać na gitarze, więc poszedł do szpitala na operacje zamienienia półkul mózgu. Niestety operacja się nie powiodła i lekarze musieli usunąć cały mózg muzyka. Facet obudził się z narkozy i nagle krzyczy:
– Gdzie są moje pałeczki?!


– Czym się różni basista od pudełka z pizzą?
– To drugie jest w stanie nakarmić czteroosobową rodzinę.


– Dlaczego kawały o basistach są bardzo długie?
– Bo i tak tylko basista zrozumie ich sens.


– Dlaczego kura przeszła na drugą stronę ulicy?
– Bo zaraz będzie solo basu.


– Jak mówi się na basistę bez dziewczyny?
– Bezdomny.


Ojciec postanowił zapisać Jasia na lekcje basu. Oczywiście wcześniej kupił mu basówkę. Po pierwszej lekcji tato pyta Jasia:
– Co się dzisiaj nauczyłeś?
– Umiem zagrać dźwięk D.
Za tydzień to samo:
– I co już umiesz?
– Wiem jak zagrać E.
I za tydzień:
– Co nowego na lekcjach?
– Ach, tato, dzisiaj nie mogłem iść na lekcję, bo grałem koncert.


– Po co w zespole jest basista?
– Żeby obudzić, umyć, ubrać i zawieźć na próbę resztę zespołu. A na miejscu rozstawić im sprzęt.


Przychodzi perkusista na próbę, a tam bassman i gitarnik toczą regularną bójkę. Perkusista pyta basisty:
– Ej... o co chodzi?
– Bo mi rozstroił strunę!
– To sobie nastrój.
– Ale on mi nie chce powiedzieć którą!


Spotkało się w sklepie muzycznym dwóch facetów. Jeden idiota, a drugi też bassman.



Dowcipy o kontrabasistach

Pewien kontrabasista w operze na 50-lecie swojej pracy dostał bilet na operę, którą grał przez całe swoje życie, aby zobaczyć, jak to brzmi od zewnątrz. Po koncercie spotykają go koledzy kontrabasiści i pytają, jak było.
– No super, tylko wiecie, tam gdzie my mamy takie nastrojowe ta-tam tam tam, ta-tam tam tam (a-f a d, a-f a d), to oni grają jakieś tam: Pam, pam pa-ram pam, pam pa-pam.


Po koncercie do kontrabasisty podchodzi jego żona (nie muzyk) i pyta:
– Słuchaj, czemu oni tak szybko przebierają na tych instrumentach, a ty cały czas trzymasz palec na jednym dźwięku?
– Widzisz, kochanie – odpowiedział kontrabasista – bo oni wciąż jeszcze szukają, a ja już znalazłem.


Wysiada z pociągu w nieznanym sobie mieście muzyk z kontrabasem. Dłuższą chwilę stara się zorientować, w którą ma iść stronę. W końcu pyta, podpierającego ścianę dworca kolejowego, pijaczka:
– Panie, jak się dostać do filharmonii?
– Ćwiczyć, k...a, ćwiczyć!



Dowcipy o dyrygentach

– Co powstaje ze skrzyżowania akrobaty z aktorem?
– Dyrygent.


Dyrygent niezadowolony z gry bębnów:
– Jak widać, że jest kiepskim materiałem na muzyka, to mu się daje dwie pałeczki i sadza za bębnem.
Na co ktoś zza bębnów odpowiada:
– A jak i do tego się nie nadaje, to mu się jedną pałeczkę odbiera i szykuje na dyrygenta.


– Jak ma na imię najbliższa przyjaciółka dyrygenta?
– Batuta.

– Kto zawsze zajmuje miejsce najbliżej orkiestry?
– Dyrygent.


Na próbie dyrygent, nie odrywając wzroku od partytury, woła:
– Drugie skrzypce – trochę wyżej!
Orkiestra gra drugi raz ten sam fragment.
– Drugie skrzypce prosiłem: wyżej!
Gdy sytuacja powtarza się jeszcze raz, pierwszy skrzypek odpowiada:
– Maestro, kolega nie mógł przyjść na próbę, nie ma dziś drugich skrzypiec.
– To proszę mu przekazać, że jak się już pojawi, to w tym miejscu ma zagrać wyżej!


Pewien sławny dyrygent znany był z tego, że wszystkie koncerty, nawet najtrudniejsze, dyrygował z pamięci. Nigdy nie stawiał sobie stolika, nigdy przed koncertem nie oglądał nawet partytury. Pamiętał każde wejście, każdą frazę doskonale. Jednak przed każdym występem wyjmował z fraka małą, tajemniczą karteczkę, studiował ją uważnie i dopiero zaczynał dyrygować. Nikt nie miał pojęcia, co tam jest napisane. Wreszcie po jednym koncercie w przebieralni udało się znaleźć moment, gdy dyrygent oddalił się, zostawiając frak bez opieki. Muzycy rzucili się i wyjęli karteczkę z tym legendarnym tekstem, który tak dobrze pomaga dyrygentowi opanowywać trudną pracę z utworem. Na karteczce było napisane: „Skrzypce z lewej, wiolonczele z prawej.”


Próba orkiestry. Dyrygent ma wątpliwości:
– Panie Janku, co pan tam grasz na tym kontrafagocie?
– „C” subkontra, panie dyrygencie.
– Zagraj pan.
– Prrr.
– A zagraj pan „D”.
– Prrr.
– To może „E”?
– Prrr.
– A zagraj pan gamę.
– Prrr prrr prrr prrr prrr prrr prrr prrr.
– A to graj już pan to „C”...



Dowcipy o organistach

– Czym się różni organista od ławki organowej?
– Ławka organowa utrzyma czteroosobową rodzinę.



Dowcipy o altowiolistach

– Co robi skrzypek siedzący w pierwszym pulpicie, gdy straci palec?
– Przechodzi do drugiego pulpitu.
– A co robi, gdy straci rękę?
– Przechodzi do altówek.


– Czym różni się altówka od pralki?
– Z pralki wychodzi czyste.


– Czym się różni pierwszy pulpit altówek od ostatniego pulpitu altówek?
– Sekundą i ćwierćnutą.


– Dlaczego palce altowiolistki są jak pioruny?
– Bo nigdy nie trafiają dwa razy w to samo miejsce.


– Dlaczego partii altówki nie słychać na płycie CD?
– Nagranie cyfrowe eliminuje szumy.


– Jak powstała altówka?
– Ktoś przez przypadek naciągnął struny na futerał od skrzypiec.


– Jak skłonić tuzin altowiolistów by grali w unisonie?
– Zastrzelić jedenastu z nich.


– Jaka jest definicja sekundy małej?
– Dwa oboje grające unisono.
– A tercji wielkiej?
– Dwie altówki grające unisono.


– Jaka jest różnica pomiędzy altówką a cebulą?
– Nikt nie płacze, kiedy kroi altówkę.


– Kiedy altówka wydaje najładniejszy dźwięk?
– Kiedy trzaska, paląc się w kominku...


Na próbie pobili się oboista i altowiolista. Dyrygent przerywa i pyta:
– Panie oboista, czemu pan go uderzył?
– Bo on mi złamał stroik, panie dyrygencie.
Dyrygent zwraca się do altowiolisty:
– Czemu pan mu złamał stroik?
– Bo on mi odkręcił kołek i nie chce powiedzieć który!


– Po czym można poznać, że altowiolista fałszuje?
– Smyczek jest w ruchu.


Szedł Jezus i uzdrawiał ludzi. Niewidomemu przywrócił wzrok, do sparaliżowanego powiedział „Wstań i idź” i sparaliżowany odzyskał władze w nogach. Nagle Jezus zobaczył mężczyznę siedzącego pod drzewem i płaczącego. Podszedł do niego i spytał:
– Co ci jest? Pomogę ci.
– Jestem altowiolistą.
Jezus siadł obok i też się rozpłakał.


W karty grali: Myszka Mickey, Kaczor Donald, dobry altowiolista i zły altowiolista. Kto wygrał? Oczywiście – zły altowiolista, bo reszta to postacie fikcyjne.


Wbija koleś do sklepu muzycznego i widzi dwie altówki. Wyglądają tak samo, jednak pierwsza kosztuje dwa tysiące, a druga pięćdziesiąt tysięcy. Pyta sprzedawcę:
– Proszę pana, a dlaczego te altówki mają inną cenę? Przecież są identyczne!
A sprzedawca no to:
– Ta za pięćdziesiąt tysięcy jest nastrojona.


Wiejski skrzypek chciał się dostać do filharmonii. Dyrygent pyta go:
– No dobrze, a zna pan Mozarta, Beethovena?
– Tych nie znam, po innych wsiach grali...



Dowcipy muzykach jazzowych

– Jak zgarnąć milion na graniu jazzu?
– Zacząć grać, mając dwa miliony.


Spotykają się dwaj jazzmani:
– Wiesz, kupiłem twoją nową płytę!
– A, to ty...


Spotykają się dwaj muzycy jazzowi i jeden mówi do drugiego:
– Wiesz, wydałem płytę!
– Super, a ile sprzedałeś?
– Eee, niewiele – dom, samochód...



Dowcipy o wokalistach

– Co robi chory śpiewak operowy?
– Cienko śpiewa.
– A śpiewaczka?
– Spuszcza z tonu.


– Czym się różni wydział wokalny od harfy?
– Harfa ma tylko siedem pedałów...


Po próbie opery dyrygent mówi do orkiestry:
– Proszę państwa – jutro wszyscy o pół tonu wyżej.
– A ja, a ja? – pyta się solistka.
– A pani jak zwykle – nic dodać nic ująć.


– W jaki sposób solistka zmienia żarówkę?
– Po prostu trzyma żarówkę, a świat kręci się wokół niej.


W sali koncertowej debiutująca śpiewaczka drżącym głosem śpiewa:
– Gdybym ja była ptaszęciem na niebie...
Głos z sali:
– A gdybym ja miał nabitą strzelbę...


– Z czego składa się głowa śpiewaczki operowej?
– Ze strun głosowych oraz pudła rezonansowego.


Zazdrosna żona:
– Na scenie operowej śpiewaczka wykonuje popisową partię wokalną.
W trakcie wykonywania swojej arii, mąż z zachwytem zwraca się do swojej żony:
– Zobacz kochanie, jaką ona ma piękną i wspaniałą koloraturę.
A na to żona:
– Ty się nie patrz na koloraturę, tylko słuchaj jak ona śpiewa.


Znany solista siada na fotelu dentystycznym. Dentysta mówi:
– Proszę otworzyć usta.
– Za darmo?! Ja za samo otwarcie ust podczas koncertu dostaję 10 000 dolarów.



Dowcipy o instrumentach

– Czym różni się wiolonczela od skrzypiec?
– Te drugie szybciej płoną.


– Jak odróżnić fortepian od wiewiórki?
– Postawić przy drzewie. To co na drzewo wejdzie, na pewno nie będzie fortepianem.


– Jaka jest różnica między słoniem a fortepianem?
– Fortepian da się zasłonić, ale słonia nie da się zafortepianić.


Rozmawiają 2 korniki:
– Smakuje normalnie...
– A czego się spodziewałeś?
– Ludzie mówią, że to Stradivarius...



Różne

– Co mówi absolwent Akademii Muzycznej, który nie ma pracy, do studenta Akademii Muzycznej, który dostał pracę?
– Zapiekankę proszę.


– Jak się nazywa taniec, który tańczy się na baczność?
– Mazurek Dąbrowskiego.


Na próbie dyrygent stuka batutą w pulpit, przerywając grę.
– Flecista – co pan tam gra, proszę zagrać.
– Taki biegnik (trzeba zaśpiewać gamę do góry) pa pa pa pa pam... (i w dół) pa pa pa pa pam.
– No nie, w nutach jest inaczej – sprzeciwia się dyrygent – (te same dźwięki w górę i w dół) pa pa pa pa pa pa pa pa pam – proszę bardzo.
– Pa pa pa pa pam... pa pa pa pa pam.
– No nie, mówię coś do pana: pa pa pa pa pa pa pa pa pam.
– Pa pa pa pa pam... pa pa pa pa pam.
– Panie, tam nie ma pauzy: pa pa pa pa pa pa pa pa pam.
– Ale panie dyrygencie, ja muszę akurat stronę przewrócić.
– To pan poprosi kolegę klarnecistę, klarnety akurat mają pauzę...
– Pa pa pa pa pam... dziękuję bardzo... pa pa pa pa pam.


Solista w czasie próby koncertu na trąbkę do dyrygenta:
– Panie kapelmistrzu, orkiestra gra tak głośno, że sam siebie nie słyszę.
Na to dyrygent:
– W takim razie jest pan szczęściarzem.


Spotyka się dwóch czeskich muzyków:
– Wiesz co, założyłem kapelę.
– Świetnie, a co to za kapela?
– Kwartet.
– O! A ilu was tam gra?
– Trzech.
– A kto?
– No ja i mój brat.
– To ty masz brata?!
– Nie, a co?


– Ulubiony akord emo?
– E-moll.


– Z jakich dźwięków składa się trójdźwięk masochistyczny?
– Do-sol-mi.


– Jaki jest najbardziej drewniany interwał?
– D, H.


- Dlaczego akordeoniści nie lubią cmentarzy?
- Za dużo krzyży.


- Jaka jest różnica między przejechaną wiewiórką a przejechanym akordeonem?
- Przed wiewiórką widać ślady hamowania.


- Czym się różni waltornistka od prostytutki?
- Niczym, gdyż obie ostro dają na rogu...


Kto to jest baryton?
To facet w chórze, któremu bary zostały, a ton już dawno uciekł.

Offline marek1

  • *****
  • Wiadomości: 785
    • Zobacz profil
  • Skąd: Silesia/śląskie
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #5 dnia: 23 Listopad 2015, 10:34 »
Byłem kiedyś w górach i zobaczyłem juhasa z akordeonem .Poprosiłem,żeby mi opowiedział swoją przygodę z muzyką.Ano panocku bo to było tak-"Jak miołem 10 lat to robiłek za płacka na pogrzebie.Dawoł proboszcz 10zł tom chodziuł za trumnum i płakołem co by nakryncić publike.Tak ze 2 roki,potem ojciec kupiuł mi krzypce,ale struny schowoł bo powiedzioł co bym sie na sam przód tak sposobiół tzn.obie rynce i podbródek.To było tak z rok,a potem dawoł mi po jedny strunie co roku,no co bym sie powoli a dokładnie naucył.Doł mi wszystkie 3,no trzy bo 2 palce żeby mi zostały do trzymania krzypków no i podbródek,który miołem wytrenowany.Jak te końskie włosie ciągłem po tych drutach to okrutnie krzypiało.Zaconem smarować oliwom,to ojciec oliwiarke zabroł i powiedzioł,że krzypce to nie furtka i musi skrzypieć.Kiedyś strugom świątki przylatuje proboszcz,co bym szedł do kościoła na organy bo łorganista zachorowoł,a dowiedzioł sie we wsi,że ja muzykant.Jak stołem tak poszłem.Jak zobacyłem te organy tom zatynsknił za moimi krzypcami.Popatrzyłech na te białe kości i na te corne między nimi i myślem, jak tu zagrać jak ich chyba ze sto ,jednych i dugich a jo mom ino 10 palców.Położyłem rękę od łokcia do duzego palca na tych(jak pedzioł proboszcz)klawiszach i połowe zakryło.No to z drugom rękom to samo.Spojzołek w dół między nogi,a tam jescsek jedne klawisze ,ino nie skońcone tzn.niepoheblowane i niepomalowane.Depłem nogom-grajom.No to zapionem kufajke na syćkie guziki co by nie spadła i polozyłem sie na tych dolnych ;) klawisach, a te górne łokciami.Po moim koncercie spojzałem na kościół.Musiało sie sakramencko podobać,bo syćkie z otwartymi gembami patrzyli w moium strune,a proboszcz to nawet kielich upuściuł na posadzkę.No a terozki to panocku na tych dudach 2 lata ćwice rozciąganie i zciąganie"No i pożegnaliśmy się.
« Ostatnia zmiana: 23 Listopad 2015, 13:10 wysłana przez marek1 »

Offline elmaz

  • **
  • Wiadomości: 95
    • Zobacz profil
  • Skąd: Piaseczno
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #6 dnia: 20 Luty 2016, 15:24 »
W filharmoni jest przesłuchanie skrzypków.

Wszedł facet, ubrany pięknie, frak, biała koszula, muszka. Wyciągnął z futerału swojego Stradivardiussa, ale jak zagrał, to jury pozatykało uszy i pogoniło go.

Następny wszedł góral - stare poprzecierane portki, kierpce, kożuch nadgryziony przez mole.
Wyjął z zapazuchy lipowe skrzypeczki, wystrugane samodzielnie kozikiem.

Ale jak zagrał.....

<sto enterów>









To jeszcze gorzej

Offline szkodnicus

  • 23.04.1977 - 01.05.2017, VIP Złota Rączka
  • *****
  • Wiadomości: 1094
    • Zobacz profil
  • Skąd: Galway
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #7 dnia: 20 Luty 2016, 16:26 »
Przepraszam jak sie dostac do filharmonii? 
Pyta dwoch turystow, goscia w bialym fraku.
Na to gosc:
- cwiczyc, cwiczyc I jeszcze raz cwiczyc.

Offline Garsol

  • *
  • Wiadomości: 32
    • Zobacz profil
  • Skąd: mazowieckie
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #8 dnia: 31 Październik 2016, 19:28 »
Przychodzi blondynka do sklepu muzycznego.
Rozgląda się dłuższy czas a następnie zwraca się do sprzedawcy:
- Myślę, że się zdecydowałam. Proszę tę dużą czerwoną trąbkę i ten śliczny akordeon spod ściany.
Sprzedawca patrzy na blondynkę z politowaniem w oczach i mówi:
- Gaśnicę mogę pani sprzedać w ostateczności, ale jeśli chodzi o kaloryfer to nie ma mowy!

Online Marcel

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 4856
    • Zobacz profil
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #9 dnia: 26 Kwiecień 2017, 23:34 »
Trochę czarnego humoru... ;D


Offline Jurek_klodzko1

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 4866
    • Zobacz profil
  • Skąd: dolnośląskie
Odp: Dowcipy o akordeonistach, akordeonach lub związane z muzyką
« Odpowiedź #10 dnia: 27 Kwiecień 2017, 08:36 »
To ja zerwałem tą brakującą część bo już trochę umiem  ;) [piwo]