Autor Wątek: Jak uczyć się nowych utworów? Ogólne wskazówki i rady jak efektywnie ćwiczyć  (Przeczytany 20706 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Andrea Martelli

  • *****
  • Wiadomości: 516
    • Zobacz profil
  • Skąd: Bydgoszcz-Warszawa
 :)   Może problem tkwi w złym palcowaniu ??? znaczy  źle rozpisany utwór na palce i palce swoje a nuty swoje,albo na początku każdej lekcji nie ma odpowiedniej rozgrzewki typu gamę zagrać przez dwie oktawy z basami dla wprawy palców i rozgrzania się  [akordeon] i nie katować się czymś trudnym tylko zacząć od łatwego utworku,Mi zawsze Profesor tłumaczy że nie ma bata ,co jakiś czas trzeba dany utwór zagrać z nut jeśli grałeś wcześniej na pamięć i było ok, dla pewności poprawnego zagrania,czy przypomnienia,utrwalenia sobie. :) bo zawsze jest szansa że jakiś błąd może wkraść się w utwór,zresztą często jest tak że nie grane utwory się zapomina lub człowiek się zastanawia jak to leciało i którym palcem się zaczynało?... [akordeon],a odpowiadając na pytanie ''Jak uczyć się nowych utworów'' to na pewno rozpisać utwór dobrze na palce według schematu z książki,by była pewność że bzdury nie wyszły i wtedy uczyć się tego palcowania na pamięć głowa zakoduje i palce zaczną same grać :)..Pozdrawiam  [akordeon]

Offline Marcel

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 6919
    • Zobacz profil
A ja mam trochę innym problem. Ćwiczę standardowo - tzn. przegrywam kawałki łatwe, potem do bólu tłukę te trudne fragmenty i próbuję to pozlepiać w całość.

Problem polega na czym innym - na pojedynczych "literówkach". Tzn. na pewnym etapie całość idzie niby płynnie, ale w trakcie dłuższego utworu prawie zawsze 1-2 razy gdzieś się walnę. I ćwiczenie na to niewiele już pomaga  :(

Najgorsze jest to, że ta błędy zdarzają się w losowych miejscach. Gdyby to było w jednym kawałku, to można rzygać i ćwiczyć.

elmaz, dodaj jeszcze czym są te "literówki". Źle odczytane nuty w czasie gry z nut? Nietrafienie palcem w klawisz, w który chciałeś trafić? Pomylenie nut melodii przy grze z pamięci? Czy może coś jeszcze innego?

Offline elmaz

  • ****
  • Wiadomości: 276
    • Zobacz profil
  • Skąd: Piaseczno
Trudno to jednoznacznie określić - generalnie kończy sie to nietrafiaiem - ale czy to skutek złego czytania nut, czy złego palcowania nie całkiem jest jasne, ponieważ mówię tutaj o utworach już przewałkowanych, gdzie nie ma teoretycznie trudności technicznej ani z trafianiem, ani z czytaniem.

Z racji ilości powtórzeń utwór właściwie jest znany na pamięć (palce teoretycznie też pamiętają), więc nawet jeśli jest grany z nut, to raczej jest to śledzenie wzrokiem nut niż ich czytanie.

Przy czym nie ma reguły - sytuacja dotyczy zarówno grania z nut jak i z pamięci - i tak jak mówię, w miejscach czysto losowych, co praktycznie wyklucza wyćwiczenie jakiegoś fragmentu  :(, a przegrywanie całości (pomijając czasochłonność) od pewnego etapu  nie daje żadnych zmian.

Zmiana tempa (pomijając tak wolne, że zastanawiam się nad każdą nutą) też niewiele daje...

Zastanawia mnie, że podobnego problemu nie miałem, jak jakiś czas temu próbowałem grać trochę na gitarze - tam trafiałem intuicyjnie bez pudła....

Offline Lajkonix

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 2454
    • Zobacz profil
Generalnie mam podobnie. Walnę się nie wiadomo gdzie, kiedy i dlaczego. Czasem rzepię się w nuty jak wrona w gnat.... Ale o czym ja wtedy nie myślę! Sam Dobry Pan Bóg raczy wiedzieć. Łapię się na tym, że rzepiąc się w nuty, jestem wzrokiem gdzie indziej niż gram, a myślę o tym czy wyniosłem śmieci, żeby ścierą nie odebrać w pysk od umiłowanej hausgestapo! A niby wszystko wyuczone, nie?

Szczerze cieszę się że są podobne przypadki.

 [toast]

Offline Sztyc

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 1554
    • Zobacz profil
Czyli i ze mną wszystko jest normalnie….jak się cieszę. :D
U mnie w głowie jak we wiadomościach na ekranie telewizora, jeden obraz główny i jeszcze dwa paski z informacjami zapiepszają jak samochody na autostradzie.
I skup się człowieku na nutach. Twardy dysk w mózgu przez dziesiątki lat ma nagromadzone miliony informacji najczęściej niepotrzebnych ,których niestety nie da się skasować i krązą sobie jak śmieci.
Dochodzi do takiego absurdu że  grając trudniejsze takty  wytężam umysł bo wiem że tu musi wyjsć…..i wychodzi hura raz drugi i trzeci
To znów problem….głupi umysł cieszy się za każdym razem  że wyszło/ jest sukces / i przelatują kolejne takty na świętowaniu…masakra.
Na jogę się zapiszę albo kurs medytacji…może picie rzucę……    ;D

Offline Aron_Akord

  • ***
  • Wiadomości: 169
    • Zobacz profil
  • Skąd: Sosnowiec
Uff ulżyło mi... nie tylko ja mam ten problem...  [piwo]
Mój problem to jak się uczę gry z nut a znam melodie to patrze na klawiaturę często, żeby trafić w klawisze...
Wtedy się gubię w grze...
Jak już pomału umiem na pamięć to patrząc w nuty podczas gry mam dwa różne światy w nutach jestem gdzieś indziej, a podczas gry gdzieś indziej...  ;D
Dlatego ostatnio jak uczę się jakiś utworów to gram najpierw "całość" a potem wybieram miejsce i gam w kółko, aż mniej więcej będzie ono ogarnięte i tak leci :D  [toast] [akordeon]

Offline Lajkonix

  • Konto usunięte z uwagi na naruszenia regulaminu
  • *
  • Wiadomości: 2454
    • Zobacz profil
Co by nie powiedział o graniu z nut, to jedno jest pewne: im więcej kartek z nutami przerzuconych przez pulpit, tym łatwiejsze jest czytanie kolejnych.

Offline kasparov

  • ***
  • Wiadomości: 132
    • Zobacz profil
  • Skąd: Warszawa
Trening zaczynam od rozgrzewki. Gram gamy i pasaże. Te, których uczyłem się ostatnio oraz te, w których tonacjach utwory będę za chwilę ćwiczył. Osobno, oburącz. Przez jedną oktawę, dwie. Równolegle i jak posiądzie się biegłość to rozbieżnie. Gdy zabraknie pomysłu jak ćwiczyć, to sprzymierzeńcem są „Gamy i pasaże” Kulpowicza. Można szaleć cały dzień. Pożyteczna jest również gama chromatyczna. Warto poświęcić czas, aby poczuć te ćwiczenia. Serio, to pomaga. Koniec rozgrzewki to ostatni opanowany utwór.

Nowy utwór zaczynam od zagrania osobno melodii i akompaniamentu. Później staram się to powoli połączyć. Trudne elementy zazwyczaj ustępują gorliwym, wolnym ćwiczeniom, które wraz z nabraniem wprawy przyspieszają. I tak kawałek po kawałku wyuczony materiał staje się większy. Fajnie, jak cały kawałek uda się wolno zagrać, bo wówczas trenować można wszystko za jednym zamachem. I znowu – wraz z biegłością zwiększa się tempo.

Istotne, aby znać swoje możliwości i dziennie nie ćwiczyć zbyt wiele, bo mieszają się nuty w głowie, ręku, dłonie tracą swobodę, jest coraz trudniej i na końcu efekt jest gorszy od zamierzonego.

Zdarzają mi się sytuacje opisane przez Was, że mimo wielu ćwiczeń pojawiają się błędy w znanym na pamięć utworze. Losowe, proste w opanowanych już taktach. Wydaje mi się, że radą na to może być spokojna (wolniejsza od opanowanej, wyuczonej) gra od czasu do czasu z nut. Nawet, iż zna się utwór na pamięć, to jest to pewnego rodzaju utrwalenie. W ogólnym aspekcie psychologii nauczania takie metody pomagają i w moim przypadku też zadziałało. Możecie spróbować.

Ucząc się czasami zerkam na klawiaturę. Po wyuczeniu schematu już tego nie robię, a jak spojrzę, to gubię się – jak Wy. Widać, to jakieś typowe. Wyjątkiem podglądania klawiatury są wskazane już przez Was większe przeskoki.

Gdy nie ćwiczę z instrumentem, to nieraz stukam palcami w płaską powierzchnię. Pomaga to przyswoić sobie problematyczne schematy oraz w myśl zasady - lepszy trening bez akordeonu niż żaden.

Ważne są też warunki do ćwiczenia, aby czuć się komfortowo i nic nie rozpraszało uwagi. Czasami o to ciężko, ale przynajmniej należy dążyć do wygodnego otoczenia.

Systematyczność pomaga w opanowaniu materiału, czyli z każdym dniem jest troszeczkę lepiej :)

Offline yanco

  • ***
  • Wiadomości: 143
    • Zobacz profil
  • Skąd: Silesia
Dobrze mi się czyta Was we wszystkich postach wątku. Od każdego pozwalam sobie zabrać garść refleksji o progach i ograniczeniach, niemocy, czasem frustracji, nie mówiąc o zwykłej irytacji, ale i o poczuciu postępu, satysfakcji z ćwiczenia i potem z samej gry. Postępuję jak każdy z Was w sobie właściwym rytmie i metodyce, która rodzi się z powtórzeń. Myślę, że baza w tym co określone już w świecie Akordeonistyki, podręcznikach, kursach, i tu w Waszych doświadczeniach. Niegdyś był Skarbczyk Akordeonisty, dziś net otworem. Moja pierwsza nauczycielka w ognisku muzycznym kazała mi patrzeć sobie w oczy w czasie gry przez 45 minut lekcji... były czarne. Tym wyeliminowała u mnie nawyk patrzenia na klawiaturę.

Myślę, że jedyną receptą jest praca, jak ją kształtować podpowiadają wskazówki podręcznikowe, metodyka o których wiele wspominacie i przytaczacie.
Dla mnie problemem w szkole była i do dziś jest Harmonia, nie umiałem ogarnąć materiału na lekcjach, dopiero kiedy siadałem do instrumentu zaczynałem czytać i z czasem rozumieć znaczenia. Ale dziś nadal więcej nie rozumiem niż rozumiem. Trudno po wielu latach powrócić do gruntownej edukacji, nie uchylam się od nauki jednak zrozumiałym dla mnie staje się to co przejdzie przeze mnie i zabrzmi.

Trochę tak literacko ogarniam temat bo przecież jak powiedziałem nie mam recepty poza ciągłym ćwiczeniem, gra jest czymś odkrywczym w czasie, ktoś powiedział, że technika gry jest przygotowaniem się na to co będzie za chwilę. Dla mnie ważna też jest orientacja, w którym miejscu jestem, czy umiem szybko czytać zapis nutowy, czy idę nuta za nuta i palec za palcem... w końcu cyfry gdzieś się zacierają...czy widzę całą stronę lub kilka wierszy pięciolinii, czy pamietam co było zapisane przy kluczu. Fajnym doznaniem jest próba gry z alongami Arrigo Tomasiego... zanim mi się to udało musiałem przeczytać kilka kartek... tyle ile było napisane by wiedzieć co będzie za postępującym kursorem.

Albo inne ćwiczenie u Erniego Felice gdzie są rozpisane akordowe arpeggia dół-góra i z powrotem ze zmianą tonacji w każdym kierunku oraz przewrotami, włącznie z septymami, zmniejszonymi i zwiększonymi... niezłe do zabawy. Do tej pory nie opanowałem. Mózg podpowiada nam i naszym palcom najłatwiejsze rozwiązania i najkrótszą drogę. Nauka gry w pewnym sensie jest przekraczaniem własnych ograniczeń. Ludzie grają całe życie, dzieci romskie nie znają nut a wyrastają na wirtuozów. Najpierw jest zabawa, potem pasja, do tego edukacja. Myślę, że ważne jest by określić sobie skalę swoich doznań, zamierzeń i wiary w cel, którym jest osobista satysfakcja. Efekty przychodzą z czasem. Ja pracuję nad sobą w poczuciu powrotu do pasji dopiero od roku i to jest sfera w której do niczego nie jestem zmuszony, mam 63 lata i dobrze się stało bo inaczej miałbym poczucie grzechu zaniedbania... i tak mam...haha, ale już lżej z tym żyć:).

Ile czasu dziennie? też nie mam recepty, po prostu instrument stoi za mną i kiedy przerywam swoją codzienną pracę (pracuję w domu) chwytam i gram, to komfort, bo zdarza się, że tak w kawałkach mogę wypełnić i 4 a nawet 5 godz. Sąsiedzi znoszą ale też jeśli to poranek staram się ledwie słyszalnie co w konsekwencji pozwala jeszcze bardziej poczuć instrument, bo kiedyś naparzałem forte ale w filmie Ostatnie Takie Trio, człowiek doświadczony powiedział młodemu: dobry jesteś młody, wiesz dlaczego? bo głośny.

Ot i na tym zakończę myśli, przepraszam, że ogólnikowo i nieco chaotycznie ale powiedzmy, że refleksja na gorąco no i nie mam aż tyle czasu by sie rozpisać:). W każdym razie w zmaganiach nie czuję się osamotniony. Dzięki:) Na końcu i tak trzeba poradzić sobie samemu.

Offline Leszek

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 1622
    • Zobacz profil
  • Skąd: śląskie, Hiszpania
Kasparov, Yanco, przeczytałem Wasze posty z dużym zainteresowaniem. Fajne, praktyczne wskazówki do nauki gry  :)  [brawo] Myślę, że niejednemu się one przydadzą   :)
 

Offline Akordeonka

  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Zauwazylam pewna prawidlowosc, ze jak jakis fragment nie idzie mi, pocwicze go, ale nie moge dopracowac, to zostawiam. Nastepnego dnia zaczynam grac i jak za dotknieciem rozdzki wychodzi mi o wiele lepiej, jakby przez noc cos sie w glowie i w palcach ulozylo.

Offline elmaz

  • ****
  • Wiadomości: 276
    • Zobacz profil
  • Skąd: Piaseczno
Podobno to normalne. W nocy tworzą się podobno dodatkowe połączenia nerwowe w oparciu o to co wyćwiczyłaś za dnia ;-)

Może mój problem polega na tym, że ćwiczę głównie w nocy - i nie mają kiedy powstać....  :D

Offline Marcel

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 6919
    • Zobacz profil
Na szczęście tutaj kluczem nie jest noc ;) tylko sen :)

Trochę pisane o tym było w wątku: