Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Krystyn

Strony: 1 [2] 3 4 ... 66
16
Przekształcić "wprost" - raczej kiepsko...
Przeglądam właśnie materiały (takie kompendium trzeba złożyć z kilku źródeł). Tym bardziej , że jeżeli ma mieć podobne podstawy , to musi być z materiałów i notacji amerykańskiej!).
Jak tylko zorientuję się , czy dam radę - dam odpowiedź.  :)

Z tego, co zauważyłem, nie tylko nazewnictwo jest inne:
np. amerykańskie źródła skalę zmniejszoną zapisują jako Co7, a nasze (np. P.Kałużny ; C i (2-2b) ("zmniejszona z pierwszym całym tonem")
Z kolei naszą C i (2b-2) ,czyli zmniejszoną z pierwszym półtonem, w amerykańskich źródłach znalazłem jako Symmetrical scales  i buduje się ją pół tonu niżej od skali Diminished (zmniejszonej).
Poza tym podejście do ważności i roli poszczególnych akordów w zasadzie u każdego autora jest inne.
Widać to po tym, jaką po kolei "ważność" przypisują poszczególnym akordom i skalom i to zarówno w ilości materiału im poświęconym jak i kolejności umieszczania w podręcznikach czy wykładach.
Jeśli do tego dodamy , że molowa gama może być naturalna albo harmoniczna , co zupełnie zmienia charakter akordów na niej zbudowanych , to daje wykładnik tego , czego się obawiam...
Marcelu - gdybyś znalazł więcej takich schematów jak powyżej , poznając sposoby ujęcia tematu różnych autorów  pokusiłbym się o jakąś kompilację. Bo w Polsce materiałów jest niewiele i nie są tak autorytatywne, jak autorów zagranicznych (np. "można tak , można tak , ale można też zupełnie inaczej , bo wszystko zależy od tego , co było przed akordem , a co będzie po nim". Trochę bełkotliwie...)
Z ciekawostek: najweselej traktują to rosyjskie podręczniki. Nie określa się nazwy akordu , tylko pisze się tonację i określa  stopień, na którym leży(plus dodatki - 7,9 itd.- tak jak na pierwszej planszy Progression map. )Kiedy przebieg harmoniczny staje się zbyt skomplikowany ...zmienia się tonację i w tej nowej znów określa się stopień. :D . Tak , że w jednym utworze może być kilka tonacji.
Fajne to wszystko , ale ogłupiające.
Przydałby się u nas choćby nawet jeden podręcznik , ale napisany z sensem - czyli tłumaczenie jakiegoś podręcznika amerykańskiego. :)

17
Nauka gry na akordeonie / Odp: Urozmaicanie melodii
« dnia: 21 Styczeń 2018, 13:25 »
...a przeczytałeś i - przede wszystkim - przyswoiłeś i poćwiczyłeś  na instrumencie (!!!) dział ś.p. Pana Królikowskiego  "ABC teorii muzyki", a potem inne tematy z działu "Edukacja muzyczna"?

18
...załóż tę czapkę - dzisiaj zimno ...jeszcze się przeziębisz...

19
Panie i Panowie!
Poprawcie sobie na tych schematach dwa miejsca:
Z V na IV i z IV na V robi się właśnie w obie strony!
W C-dur Z F na G i z G na F !
Pozdrawiam. :)

20
Emerytku! :)
O tym właśnie piszę nawiązując do materiałów Pana Królikowskiego! :)
Jak tak sobie spokojnie popatrzysz na Jego propozycje - staną się całkiem nieskomplikowane.
Poza tym - ten filmik z "wlazłkotkiem " - nie trzeba słuchać , co ten gość sobie opowiada.
Funkcje są prawidłowe! :)
Jeśli ktoś znajdzie jakieś materiały dla początkujących i nie będzie wiedział , czy są coś warte - chętnie pomogę w weryfikacji!
Pozdrawiam!

21
Uwaga praktyczna!
Proszę ostrożnie ze sposobem:
"Oczekujemy, że ktoś zrobi..." 
:)
Obawiam się , że tym sposobem niewiele można się nauczyć. Niestety - muzyka , jak każda umiejętność,
wymaga siedzenia na doopie i układania teorii - wpierw w głowie , a następnie na instrumencie. Po czym, kiedy już się uważa , że to się umie , należy to tylko powtarzać, powtarzać, powtarzać, powtarzać.... aż się utrwali do stanu , w którym gra się już automatycznie.
Przeglądałem jeszcze raz materiały Pana Włodka. Jest tam taki ogrom wiedzy , że gdyby ktoś podszedł do tego poważnie, przysiedział, zanalizował i nauczył się tego grać na instrumencie, to dzisiaj prawie nie byłoby pytań dot. harmonii i podkładania akordów.
Niestety - przy podejściu "konsumpcyjnym" (róbcie tak długo , aż może coś przyswoję), czarno widzę tę naukę. :)
A Marcel   może co drugi dzień z mozołem i poświęceniem wyszukiwać nowe tabelki ze skrótami i tak z tego nic nie wyniknie, jeżeli się materiału w nich zawartego długimi ćwiczeniami nie wypracuje osobiście !!!
Bo z tego co widzę , praca Pana Królikowskiego jest absolutnie nie wykorzystana!
No to powodzenia życzę...  :)
Może te tabelki coś ruszą, bo sa naprawdę świetne! Ale myśleć i ćwiczyć z nich i tak trzeba...

22
aszeluk
Weź pod uwagę , proszę , to , co napisałem o następstwie akordów. To jest rzecz najważniejsza.
Co z tego , że w jednym utworze dpzm będzie pasowało , choć na początku pisało cm.
Spróbuj zagrać początek "A za lasem wołki moje" zaczynając od dpzm, chociaż też pisze cm... Raczej nie zabrzmi...
Jeden przykład (a nawet dwa czy trzy) to trochę za mało , żeby coś uznać za regułę..
Oprócz samej harmonii ( tej pierwotnej), wiele zależy od charakteru i stylu utworu, który chcesz reharmonizować.
Pozdrawiam.

23
Z tym
Wzbogacanie akordów dodatkowymi dźwiękami to chyba trochę inna działka.
Z tym wzbogacaniem to jest tak , że z jednej skali durowej np. jońskiej (czyli od pierwszego stopnia - tak jak gramy np. gamę C-dur) możemy otrzymać 7-dźwiękowy akord. Z reguły jednak zbyt wielkie "nawalenie" dodatków bardziej zamazuje wzajemne zależności akordów , niż je uwypukla.   Wystarczy maksymalnie (!) 5-6 dźwięków, żeby uwypuklić charakter akordu. Ładnie brzmi 4-5. O tym ile i czego dołożyć , decyduje "smak" wykonawcy .:) Jak zwykle - przesada jest niewskazana.
Na tym diagramie jest ładnie ujęte , co najlepiej "dołożyć". Warto popatrzeć na odległości prym poszczególnych akordów. Przewagą jest odległość kwarty w górę , czyli charakter dominanty i -rozwiązanie - toniki.
Często stosuje się też pochody akordów: półtonowe , całotonowe , tercjowe.
Oczywiście rozwiązania typu tonika-tonika, dominanta-dominanta (lub pochód kilku dominant) też są możliwe. Ale zasadą są takie "mikrozestawy" (tzw. patterny) oparte na zwrocie:D-T.
Najczęściej stosowane następstwo , to stopnie:II-V-I. Odległości - jak widać kwartowe (w górę).
To tyle na razie...


24
 [brawo] [brawo] [brawo] [piwo]
To jest znakomite !!!
Streszczenie całych elaboratów książkowych na jednej stronie!
Ale...!!!!
Te książki trzeba przestudiować , żeby wiedzieć, o co Autorowi chodziło na tej jednej kartce!!!
To jest cała tajemnica skrótów.
Jako ściąga - wyborne !
Ja - w każdym razie - serdecznie dziękuję !  :)
W jazzie własnie mniej ważne jest - jakie do akordu dodaje się składniki,  lecz - jakie są następstwa akordów i jaką funkcję one pełnią.

25
Jak w przypadku wielu innych "skrótów" i "metod", autorem była osoba dogłębnie znająca klasyczne zasady, która chciała je uprościć dla amatorów. Autorem był Joseph Schillinger (kompozytor, teoretyk muzyki).
Z własnego doświadczenia wiem , że to czasami może być zgubne. Po prostu - dla człowieka  o tak wielkiej wiedzy pewne sprawy są tak oczywiste, że sądzi , iż "pójście na skróty" wszystko tłumaczy.
A to niezupełnie tak - jak u mnie z tymi tabelkami , których do teraz nie rozumiem.
Przegrywałem sobie wczoraj (na "plastikowych" klawiszach , niestety...) te akordy "na czerwono" - gdzie nie wolno ponoć dokładać określonych składników. Brzmią bardzo dobrze...  :o
No i nie mogę pojąć skąd taki a nie inny wybór tego autora z filmiku.   :-[
On na pewno zrobił to według jakichś koncepcji , ale ja do nich dotrzeć nie potrafię.
Tym bardziej , że w znanych mi źródłach nie znalazłem podobnej.
A tak w ogóle - może by tak spróbować dotrzeć na razie do prostszych materiałów,(jest ich chyba trochę w internecie! - bo czego tam nie ma.. :) Chyba ktoś nawet wrzucił filmik o "wlazł kotku"...) , które po kolei wprowadzają w tajniki poszerzania harmonii. (np. zamiana IV stopnia na drugi; podwyższenie tercji VI stopnia (czyli z a-moll na A-dur, żeby akord zyskał tryb durowy i wtedy stał się dominantą do drugiego stopnia (A-dur(lub A7) -  d-moll - G7 - C-dur, czyli ciąg dominant - często stosowany w jazzie), a potem dopiero - co dokładać , a czego nie?...
Może trochę o skalach - na pierwszym , drugim , trzecim itd. stopniu gamy, możliwościach budowy akordów na nich. A potem dopiero o alteracjach , czyli podwyższaniu i obniżaniu poszczególnych składników i ich znaczeniu i funkcji w harmonii.
Ja może nie jestem specjalnie "lotny" , ale w podręcznikach jazzowych amerykańskich , angielskich , ruskich włoskich i polskich grzebię jakieś półtora roku, a jestem dopiero na samiuuuchnym początku !
A żeby ta nauka miała sens , to każdy podręcznik "nakazuje" wszystkie te elementy grać we wszystkich tonacjach.
A jakieś tam przygotowanie z "klasyki" mam...
Tego naprawdę "na skróty" się nie da!...   :(
Marcel! Czy jest możliwość jakiegoś większego zdjęcia tego "diala", bo słabo nuty widać?

26
Panowie! - bo ja jestem tępy ; mnie trzeba czasami więcej niż trzy razy powtarzać... A tłumaczyć jeszcze dłużej...
Skoro C-dur przy KMN (KW, PKP czy SDKPiL - czy jak to się tam nazywa...) jest be, bo nudne, to wytłumaczcie mi na prostym przykładzie - bo to może pojmę - zaczynając "Zielony mosteczek" , w którym co do KMN nie ma wątpliwości , od des dur, albo des moll w lewej...
Co ja mylę ?!

27
Nie musisz pisać tego trzeciego razu.
Ja własnie przekazuję - też chyba po raz trzeci, że ten punkt zaczepienia dotyczący muzyki jazzowej (klasyczne zasady nijak się do tego mają. Od strony klasyki wyglądałoby to tak, jakby chcieć zmienić harmonię u Mozarta , bo za nudna , na chopinowską - bo rozbudowana i interesująca.)
 wyrwany jest z kontekstu i może wprowadzać w błąd. 
Dlatego się odezwałem i próbowałem to wytłumaczyć , czego już więcej nie zrobię , bo więcej z tego stresu
 dla mnie, niż pożytku dla innych...
Proszę więc chociaż wytłumaczyć kolegom "którzy ich nie znają, a szukają jakiegoś punktu zaczepienia", na jakim etapie przyswajania wiedzy oscyluje ten przykład, żeby wiedzieli czego mają się dowiedzieć przedtem , a co może być potem... ( vide: Lajkonixowe "jajcarskie" porównanie Franka Marocco do wykładu :"Wskazuję - wszędzie." [brawo] [piwo] [akordeon] ( zawsze mnie fascynowało Twoje poczucie humoru.   :D )
 Ja już w każdym razie dziękuję za uczestnictwo w dyskusjach - więcej się to po mnie nie pokaże.
Dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane...

28
Chyba ta dyskusja "poszła" w złym kierunku i zaczyna przeistaczać się w udowadnianie , kto ma rację , a kto nie...
A facet został na filmiku z angielskojęzycznymi metodami z lat 50-tych...
... i co mi to dało... ? :D

29
OK. Więc wszystko w temacie naszego stosunku do reharmonizacji jest jasne (nie w temacie samej reharmonizacji).
Nie wiem , czy Waszego , ale mojego. Ja się wypowiadam wyłącznie w swoim imieniu.

Czyli ciekawy, a jednocześnie trudny i wymagający dużej wiedzy.

Pozostaje mi nie zgodzić się z Krystynem co do jednej kwestii: otóż obawiam się, że jednak Wielu z nas marzy o darze harmonizacji i uznałoby go za przydatny w swoich akordeonowych wykonaniach.
 
To nie jest dar, tylko - jak sam napisałeś - mnóstwo ciężkiej pracy. I jeden wykład , - dodam , z dość specyficznym podejściem do tematu - niczego nie wytłumaczy , ani nie nauczy. Dlatego odstępuje od próby "rozebrania" go na drobne - "bardziej zrozumiałe".

Bo jednak da się to zrobić na akordeonie. Oto prosta harmonicznie piosenka w zreharmonizowanym wykonaniu mistrza:
https://www.youtube.com/watch?v=Gmg3VgM1GVQ

To wskaż mi , proszę , które z prawideł , które podał ten pianista, zastosował Frank Marocco w swoim opracowaniu "Policzków". Bo ja tego nie dostrzegam...  ;)  :)
Dlatego odstępuje od jego wykładu , który - wyrwany z całego cyklu nauki jazzu , może jedynie powodować mętlik w głowie i "podziw dla tych , co to potrafią".
Piszę wyłącznie w swoim imieniu , tłumacze się , dlaczego nie dotrzymuję słowa i nie zabieram głosu w tym temacie i nikogo nie zniechęcam do analizy i nauki powyższego tematu i przenoszenia jego treści na akordeon. :)
To tyle...
Pozdrawiam.

30
Ktoś mnie chyba źle zrozumiał , albo ja błędnie to ująłem. Zawsze byłem,  jestem i będę za rozwijaniem wiedzy. Od pewnego czasu studiuję różne źródła o tematyce jazzowej i to zarówno fortepianowe, akordeonowe, gitarowe,a nawet saksofonowe (skale i improwizacja). Nie spotkałem się dotąd z dźwiękami akceptowalnymi i nieakceptowalnymi, bo każdy dłużej parający się tym gatunkiem jazzman jest w stanie udowodnić akceptowalność każdego dźwięku w każdej frazie, o ile prowadzi to do efektu , który chciał przez to osiągnąć.
Absolutnie nie neguję wiedzy i umiejętności Gościa, który występuje w tym filmie. Pytając - "Kto to przeczytał i zrozumiał" chciałem zorientować się, jaka jest przydatność tego tematu dla całej naszej Rodziny akordeonistów. Gdybym chciał się włączyć w ten temat - co zaproponował mi kol.aszeluk, musiałbym zgłębić sposób podejścia do poruszanego tematu, a to jest - żeby sensownie coś napisać -  tzw. "kupa roboty". Po wstępnej analizie i uzupełnieniach aszeluka  doszedłem do wniosku , że temat nie będzie miał zbyt wielu - jak na konieczny wkład pracy - (wszak jestem muzykiem "klasycznym"!) odbiorców. A najważniejsze - przynajmniej dla mnie - szkoda mi czasu na rozbieranie toku myślenia tego Wykładowcy i próby ustosunkowania się do Jego rozwiązań, ponieważ Jego harmonizacje po prostu mnie się nie podobają i są dla mnie jedynie udziwnieniem utworu , a nie jego upiększeniem. A  oryginalna wersja tego utworu jest, moim skromnym zdaniem, przepiękna.
Stąd moja "łapka w dół".
Pozdrawiam wszystkich "głodnych wiedzy"! :)

Strony: 1 [2] 3 4 ... 66