Autor Wątek: Czarna Mańka  (Przeczytany 1130 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jurek_klodzko1

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 4448
    • Zobacz profil
  • Skąd: Wielisławskie Czworaki
Czarna Mańka
« 10 maj 2017, 01:30 »
Być może ten szlagier Starej Warszawy doczeka się tylu wykonać co Bal na Gnojnej......... kto wie......
 [akordeon] https://youtu.be/1ii3T8pd9wA  [akordeon]

Zwali ją Czarną Mańką wśród ulicy,
 Znali ją wszyscy wszerz i w krąg.
 Nęcił czar jakiś spogląd jej źrenicy.
 Choć przechodziła, ot tak, z rąk do rąk.

 Miłość obłędną i zawrotną siała,
 Była uliczną taką, bo i cóż.
Durzy się w Mańce Woli pół bez mała.
 Niejeden o nią zakrwawił się nóż.

Na Czerniakowskiej, Górnej, na Woli,
 W ciemnych spelunkach, gdzie życie wre,
 Hej tam, w kompanii, często do woli
 Noc całą Mańka bawiła się.

Lecz czasem coś ją tak za serce ściśnie,
 I sama nie wie, czemu się to cni…
Psiakrew, aż szklanka rzucona świśnie!
 Hej cóż to Mańka, w oczach twych łzy…

Lecz raz poznała ulicy syna,
 Co żył wśród nocy z noża, lub też kradł.
I pokochała dzika go dziewczyna,
 Bez niego dla niej już nie istniał ślad.

 Stała się jego korną niewolnicą,
Dawnych kompanii porzuciła gwar.
 Czyś na mnie rzucił jaki urok, czy co!?
 Pyta go nieraz – czyś mi zadał czar!?

 Na Czerniakowskiej, Górnej, na Woli,
 W ciemnych spelunkach, gdzie życie wre,
 Hej tam, gdzie dawniej często do woli
 Noc całą Mańka bawiła się,

Dziś jej nie spotkasz ni w dzień, ni w nocy,
 Niejeden bez niej wolałby i zczeźć
Psiakrew, aż wyrżnie stół z całej mocy…
Ech, co tam, poszła, pal że ją sześć!

Lecz wkrótce prysnął sen o szczęściu złotym.
 Porzucił Mańkę ów kochanek raz.
 Nie zważała wcale na łzy i pieszczoty.
 I nawet nie bił, zimny był jak głaz.

 Poszedł, nie wrócił, jak to w życiu bywa,
 Ale bez niego ona nie chce żyć.
W szale rozpaczy truciznę zażywa.
 Przerwana życia Czarnej Mańki nić.

Na Czerniakowskiej, Górnej, na Woli,
 Pośród spelunek dziś cicho tam.
 Hej, czyj to pogrzeb sunie powoli?
 To Czarnej Mańki, jednej z „tych” dam…

Wśród kwiatów leży blada i cicha,
 I płynie z wolna tam, gdzie nasz kres.
 Psiakrew, ot życie, historia licha
 Ech, co tam, zresztą, nie trzeba łez…