Dla porządku, słowa:
Byłem młodzieńcem, za dawnych lat
Byłem szczęśliwy, śmiał się do mnie świat
Czarowne chwile mijały jak we śnie
Mówiłem miłej ja kocham cię
Kochałem wiernie w te pięknie dni
Gdy ona miłość przysięgała mi
Jam ją za żonę na zawsze pojąć chciał
Bom jej jedynej swe serce dał
Raz w cichy wieczór, gdy świecił nów
Szedłem do lubej z pękiem wonnych bzów
I zobaczyłem w ogrodzie lubą mą
Jak inny młodzian całował ją
Wypadły z ręki wiosenne bzy
I wypłynęły gorzkie bólu łzy
Wszystko przesłonił dziki gniewu szał
I siłę zemsty dłoniom mym dał
Dziś siwy starzec, od wielu lat
Spogląda z bólem zza więziennych krat
I patrząc z żalem w księżyca jasny blask
Wspomina sobie młodzieńczy czas