Poradzić komuś "co ma robić, gdyż coś mu nie wychodzi" i to korespondencyjnie - wbrew pozorom - wcale nie jest takie łatwe.
Każdy z nas jest inny , ma inne cechy psychofizyczne - uzdolnienia, pamięć, wyobraźnię, budowę ciała itd. itp. Rada , która dwudziestu delikwentom mogła pomóc , na następnych dwudziestu może w ogóle nie działać , a kilku następnym - wręcz zaszkodzić.
Jeśli jeszcze ćwiczy się samodzielnie , samemu trzeba być sobie sterem , żeglarzem i żaglem , a to nie jest proste być swoim nauczycielem i uczyć siebie samego tego , czego się właśnie nie umie..

Do "łojca-itd"...
To , co będzie Tobie , jak przypuszczam, przeszkadzało , to większe zaawansowanie muzyczne - z gitary , przy niedoborach techniki gry na akordeonie.
Tzn. czasami dojrzałość muzyczna w grze na jednym instrumencie przeszkadza w grze na innym, z powodu wyćwiczonych "odruchów"!
Prościutkie utwory nas nużą , a z bardziej skomplikowanymi , choć
"rozumem" i interpretacyjnie już je ogarniamy - nie możemy sobie dać rady technicznie.... itp.
I jedno i drugie dołuje...
Gdybym był Twoim nauczycielem i zauważyłbym , że być może gra na gitarze hamuje Twoje postępy w grze na akordeonie, wpierw zadałbym Tobie mniej więcej takie pytania: w jakim jesteś wieku, jaki repertuar, jaki styl , jak długo, w jaki sposób i na jakiej gitarze grałeś? Na jakim poziomie zaawansowania jesteś na tej gitarze? Czy technicznie grałeś dobrze , czyli - przede wszystkim (jak na każdym instrumencie!) rozluźniony , czy podświadomie któreś partie mięśni niepotrzebnie napinałeś.
Pytania mogą wydać się dziwne i zbyt wiele w nich "filozofowania" , ale...
Być może właśnie to , że podświadomie z muzyką kojarzą się Tobie stare nawyki najbardziej Tobie przeszkadza w opanowaniu nowego instrumentu.
To - jako ucznio-nauczyciel - musisz sobie uświadomić.

Nie zaczynaj od długotrwałych ćwiczeń !
Każdą grę zaczyna się od GŁOWY i myślenia!
Wplatanie w stare nawyki nowych technik , to najgorsza z metod uczenia się.
Ja bym na Twoim miejscu próbował wpierw dwóch rzeczy: poznać dobrze zasadę działania akordeonu , a potem "zakumplować" się z nim!
I to wszystko na totalnym luziku w formie świetnej zabawy !
Najlepiej zacząć jakby nową przygodę z nowym instrumentem i NOWĄ MUZYKĄ !
Wyobraź sobie , że przesiadasz się z motocykla, na którym jeździłeś dobrych kilka lat, na samochód.
Czy próbowałbyś "przenosić" jakieś techniki prowadzenia motocykla na autko?
Przypuszczam , że autko potraktowałbyś jak coś nowego , na czym trzeba OD NOWA nauczyć się jeździć , choć jeździć przecież już umiesz !(tyle , że na motocyklu)!
W muzyce jest to o tyle trudniejsze , że często posiłkujemy się emocjami , które jakby "blokują" nam rozumowe podejście do tematu.
Do mnie kiedyś zwrócił się akordeonista z prośbą o "pokazanie" mu , jak sobie dać radę z lewą ręką na klawiszach , bo bidakowi przez kilka miesięcy nie udaje się "odkręcić lewej ręki od prawej ", jak był łaskaw powiedzieć , i trafiać "w akompaniament"!!! ("Pokazać"...jakby nie wiedział , że nauka to proces !)
A miał możliwość intratnego kontraktu "pod kotleta" pod warunkiem opanowania gry na pianinie.
Poprosiłem go , żeby coś spróbował zagrać na tych klawiszach ...
Boże ! Jak ten człowiek się katorżniczo męczył ! Spięty do granic możliwości , absolutnie "bez rozumu". Kiedy pytałem go o poszczególne fragmenty - co chce tutaj zrobić , co zagrać i w jaki sposób , nie umiał mi niczego powiedzieć !
Poprosiłem go wtedy , żeby grał sobie melodię prawą ręką , bo to umiał świetnie, za to lewą ma akompaniować "jajecznie"- tzn. na raz - ma rąbnąć w jakiś niski klawisz , a na dwa - obojętnie jakie trzy , czyli tzw. "akord". Innymi słowy - w lewej nie ma żadnych reguł !
Po pięciu minutach obaj ze śmiechu osuwaliśmy się pod pianino !!!
Poprosiłem , żeby tak "ćwiczył" przez najbliższy tydzień. Ale nie - godzinę dziennie , tylko 3 razy po dwadzieścia minut !
(Wbrew pozorom - efekty tego drugiego sposobu, dla większości , to prawie dwa razy więcej niż godzina "jednymcięgiem"!)
Po tygodniu zaproponowałem , żeby "spadał" rozluźnioną ręką na dźwięki C i G.
Następnym razem...O dziwo ! Trafiał z jakichś 30cm we wszystkie podstawy akordów , a także w akord C-dur!
Po korekcie , że akord gramy nie całą usztywnioną dłonią (usztywniamy wtedy , kiedy "koniecznie" chcemy trafić !) , a tylko palcami - za następne dwa tygodnie przyszedł z nauczonym utworem!
Co nam się udało zrobić ?
Wywalić wszelkie skojarzenia i nawyki związane z lewą ręką akordeonu!
I o to chodziło...

A więc : luzik , myślenie , wpierw muszę wykombinować , co chcę zrobić , potem - jak do tego dojść z moimi predyspozycjami , kontrola , czy to to , o co mi chodziło, a dopiero potem byłbym zwolennikiem wielokrotnego powtarzania nowych umiejętności , gdyż ciągłe powtarzanie prowadzi do automatyzacji , a najgorzej zautomatyzować wadliwie wykonywane czynności! Mogą być potem nie do odkręcenia...
Dlatego nie jestem zwolennikiem mozolnego "naparzania" w kółko od początku nauki czegoś , co mi i tak nie wychodzi, ale w końcu - po iluś-tam setkach razy "będzie musiało" , a raczej przeszedłbym do zabawy z instrumentem w inne "klocki" - takie , które sprawiają mi mniej kłopotu i które szybciej "łykam". Na te trudne - i tak "przyjdzie pora"...
Mój profesor od wiolonczeli rzadko powtarzał , co robię źle. Na ogół mówił dwa, maksimum trzy razy , a potem wystarczyło , że spojrzał na mnie z politowaniem i mruknął: "Myśl podczas grania..."
Sorry za przydługi wykład , ale jeśli komuś przyda się choć jedno zdanie z tych moich wywodów , będę zaszczycony !
Taki jest mój sposób na naukę , co nie znaczy , że akurat ten sposób jest najlepszy!
Najlepszy - dla mnie i takich o podobnej do mojej percepcji i innych cech osobniczych.
Są setki sposobów uczenia , a każdy MUSI być dobrany do predyspozycji i osobowości ucznia!
I w tym tkwi równocześnie słabość i siła uczących się samodzielnie! Sami znamy się najlepiej!
...no i nie "zedrzemy" z siebie za godzinę zajęć...

Natomiast ( co dla niektórych jest bardzo pomocne !) gdybym miał codziennie "rypać" po ileś godzin to samo w kółko , żeby wreszcie "wyszło" , prawdopodobnie po miesiącu opłaciłbym ze dwóch Kazachów , żeby mi dyskretnie wysadzili w powietrze akordeon... Beze mnie - oczywiście ...

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję , że nie zanudziłem !
PS. Studiujcie poradnik Pana Borysionka i materiały Pana Królikowskiego!
"Z zastosowaniem" własnego rozumu - to droga do sukcesu w nauce !!!