Dzięki ,
Cinszczu!
Wiadomo, że od "strzelności" zależy szybkość rozciągania miecha , - stąd komfort mniejszego odwiedzenia barku.
Jeszcze tylko chciałem się dowiedzieć , czy są różnice w samej sile , koniecznej do poruszania miechem. (Może jakoś głupio lub chociaż nieprecyzyjnie - mam na dzieję

- to określam , ale w tej dziedzinie nie mam żadnego doświadczenia.)
Grałem w sumie na trzech modelach akordeonów: Stelli, Amigo i Grandina. (Jak widać - wszystko Weltki i to niezbyt wysokich lotów i , chyba , nieco spaprane przez amatorskich "stroicieli - grzeborobów".) Innych po prostu nie znam - stąd moje pytanie.
A czy ktoś jeszcze może potwierdzić że np. na Rolandzie (chociaż na razie - nieosiągalny) można problem miechowania totalnie ograniczyć jakąś regulacją? I czy ten problem rozwiązany jest porządnie dopiero w "ósemce" ?
Marcel - też o tym myślałem, ze względu na koszty tego nieszczęsnego , choć przyznam - bardzo pożądanego - Rolanda (wystarczy posłuchać , co z nim robi Uwe Steger - choć on na guzikach...

)
Masz jakąś konkretną koncepcję, czy to na razie - jak u mnie - rozważania?
Dla mnie "lekki miech", to właściwie ostatnia decha ratunku, bo inaczej , zdaje się , będę musiał definitywnie pożegnać się z akordeonem...
