W bagażniku i bez futerału - w walizce, nie mogłem się wyrobić z kilogramami - a w podręcznym były znowu przekroczone wymiary, choć to nieduża sztuka. Tak że truchlałem przy każdej zmianie samolotu, bo oni tymi walizami normalnie rzucają, a zmian samolotów było 9. Hohnerek przetrwał, ale pewne szkody są - do niewielkiej naprawy.