Ja gram na pożyczonej Ramonie, tylko że w wersji z 96 basami. Nic chyba specjalnego nie ma w tym akordeonie, da się na nim grać, a tym bardziej uczyć się jak w moim przypadku:-) Dla mnie najciekawsze jest to, że po 6 miesiącach grania akordeon uszczelnił się, klawiatura chodzi teraz bez żadnych zacięć i akordeon trochę lepiej brzmi - zwłaszcza te dźwięki na gorze i dole klawiatury, których rzadko się używa, są teraz "czystsze".
Poza tym, jak pierwszy raz usłyszałem i zagrałem na włoskim Soprani, to już wiem, że kupię sobie włoski akordeon. Aż nie mogłem uwierzyć, że to taka róźnica w brzmieniu w porównaniu do Ramony. Dźwięk tego Soprani dwa dni odzywał mi się w głowie:-)